Z Nadur do Dahlet Qorrot.

Dahlet Qorrot Gozo

Z Xaghra do Nadur.

To był zwariowany dzień na Gozo… Wątpliwości dopadły nas już w miasteczku Xaghra: remont połowy miasteczka i częściowo nieczytelne tabliczki z nazwami ulic sprawiły, że nim trafiliśmy na szlak, trzeba się było nieco napocić i rozważyć kilka koncepcji awaryjnych. Dzień wcześniej zaplanowaliśmy przejść trasą Xagrha-Nadur-Dalhet Qorrot. Przeanalizowaliśmy mapy, przewodniki i stwierdziliśmy, że nie będzie to nic trudnego. A tu na starcie problemy z wydostaniem się z pierwszego miasteczka. Na dróżce wiodącej wśród pól uprawnych w dolinie oddzielającej Xaghra od Nadur znaleźliśmy się po dłuższym poszukiwaniu właściwego zejścia.

Nadur Gozo
Do Naduru wydawało się być już naprawdę blisko…

Wydawało się wtedy, że to koniec komplikacji i że w Nadur- widocznym stamtąd, jak na dłoni- będziemy w maksymalnie pół godziny. I właśnie wtedy wszystko zaczęło się sypać jeszcze bardziej. Najpierw zniknęły wszelkie oznaczenia szlaku. Na skrzyżowaniu wybraliśmy niewłaściwą drogę i zamiast pójść prosto skręciliśmy w wyraźniej zaznaczoną w terenie drogę skierowaną w prawo- w kierunku Nadur. W parę sekund dopadły nas rozszczekane psy szykujące się do zmasowanego ataku. Na szczęście równie szybko pojawił się właściciel walecznego stada i od razu zakomunikował nam, że to nie jest odpowiednia trasa do Naduru. Wysłuchaliśmy jego wskazówek i cofnęliśmy się do skrzyżowania. Po jakimś czasie okazało się, że zamiast zbliżać się do miasteczka, przemieszczamy się na bok od niego w kierunku plaży Ramla. Co robić..? Wracać do Xagrha? Iść w pobliże plaży i łapać autobus? Było dość upalnie i w tamtym momencie mieliśmy dość. Rezygnacja powoli przeobrażała się w złość, bo zaplanowany przez nas szlak miał być piękny, spokojny i w miarę łatwy, a zapowiadał się być totalną klapą.

Nadur Gozo
Po jakimś czasie coraz ciężej było się nam zorientować w gęstych krzakach.

Wtedy z krzaków wyszedł farmer w słusznym wieku ze słomkowym kapeluszem na głowie. Po angielsku nie mówił zbyt dobrze, ale ręką wskazaliśmy mu Nadur i stwierdził niewerbalnie, że stąd to już bułka z masłem. Polecił nam skierować się w wąską ścieżkę wiodącą w górę. Wydawało się to być rozsądną opcją, bo w tamtym kierunku znajdował się nasz pierwszy cel. Ruszyliśmy od razu z nową nadzieją, ale już po kilku minutach i ta ścieżka skończyła się  za kolejnymi krzakami i znaleźliśmy się na środku pól uprawnych.

Nadur Gozo
Pola uprawne w dolinie pomiędzy Nadurem a miasteczkiem Xaghra widocznym w oddali. Widać też morze, które oblewa w tamtym miejscu plażę Ramla.

Wiadomo: własność prywatna jest święta, a na forach i w przewodnikach czytaliśmy, że może się to nieprzyjemnie zakończyć dla naruszających ją intruzów. Nic więc dziwnego, że z duszą na ramieniu próbowaliśmy przedrzeć się przez pola. Wysokie mury Naduru mieliśmy tuż przed oczami, ale nie było na nie żadnego wejścia. Po kilkunastu minutach poszukiwań i przedzierania się przez kłujące zarośla, wściekli zaczęliśmy schodzić w dół. Jak się później okazało byliśmy o krok od rozwiązania problemu. Z drogi do plaży Ramla widzieliśmy, jak farmer w kapeluszu  przejeżdża na motorze przez ogródki w kierunku miasta. Chyba chciał nam pokazać, że można się tamtędy jakoś przedostać… My postanowiliśmy nie marnować więcej czasu i nie zawróciliśmy. Po jakimś czasie trafiliśmy na asfaltówkę i w okolice Ramla. Od razu skierowaliśmy się na Naduru, tym razem już wyraźną i szeroką drogą. W kilkanaście minut dotarliśmy do Mekren’s Bakery. Ta najlepsza i najbardziej tradycyjna na Gozo piekarnia była małym przystankiem i okazją, by zakupić coś smacznego na obiad.

malta gozo porady
Tradycyjny piec w Mekren’s Bakery. Wypieki zawsze świeże i smaczne!

Naszym celem odtąd była Dahlet Qorrot- urocza i mało znana zatoczka na północno-wschodnim wybrzeżu Gozo. W tamtym rejonie wyspy można znaleźć trzy zatoki: mega popularną plażę Ramla, nieco mniej zatłoczoną San Blas i prawdziwy sekret, do którego prawie nie trafiają turyści, czyli Dahlet Qorrot właśnie.

Sekret Gozo: zatoczka Dahlet Qorrot.

Dahlet Qorrot Gozo
Sekret Gozo- zatoczka Dahlet Qorrot

Mieliśmy ją właściwie na wyłączność, bo było tam oprócz nas tylko trzy osoby- dwójka to freediverzy, którzy szybko poszli pod wodę 😉 Nie ma tam co prawda plaży piaszczystej, ale jest cała masa płaskich miejsc, gdzie można się rozłożyć.

Dahlet Qorrot GozoWokół  błękitne morze i kapitalna przejrzystość wody. Idealne miejsce na snorkeling! Podwodne głazy tworzą tunele i tajemnicze zaułki, w którym skrywają się kolorowe ryby i kraby. Gdyby rosły tam palmy, czulibyśmy się, jak w tropikach.

Dahlet Qorrot GozoMały, sekretny raj tylko dla nas. Spędziliśmy tak kilka godzin pływając w morzu i grzejąc się na słońcu. Nieprzyjemne zdarzenia z pierwszej części dnia szybko poszły w zapomnienie i jeszcze bardziej utwierdziliśmy się w przekonaniu, że to, co najlepsze, znajduje się poza utartym szlakiem!

Dahlet Qorrot Gozo
Sukces na zakończenie szalonego dnia. Urocza zatoczka na Gozo tylko dla nas… 🙂

 

%d bloggers like this:

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close