Virpazar i jezioro Szkoderskie.

Jezioro Szkoderskie.

Jeśli do Podgoricy zdecydujecie się przylecieć samolotem, waszą uwagę podczas lądowania zwróci niewątpliwie olbrzymia przestrzeń wypełniona wodą. Na zewnątrz otaczają ją pasma wzgórz, a tafla ogromnego zbiornika połyskuje na niebiesko i mieni się na brzegach wieloma odcieniami zieleni.

Virpazar
jezioro Szkoderskie widziane z okolic Virpazaru

Mimo, że ze stolicy Czarnogóry do Adriatyku jest całkiem daleko, to co zobaczycie wyda się być ogromne, jak morze. To jezioro Szkoderskie– największe na Półwyspie Bałkańskim. Akwen ten ma zmienną w ciągu roku powierzchnię (max. 550 km²), w 2/3 należy do Czarnogóry, a pozostała część znajduje się po stronie albańskiej. Jezioro z lotu ptaka wygląda fascynująco i postanowiliśmy się wybrać do czarnogórskiej wioski Virpazar, żeby zobaczyć, jak prezentuje się z bliska.

lilie wodne Virpazar
piękno jeziora Szkoderskiego kryje się w wielu detalach, na które warto zwrócić uwagę

Virpazar– jak się tam dostać?

Virpazar restauracja
jedna z restauracji o nazwie Silistria w pobliżu virpazarskiego portu mieści się na starym żaglowcu- dla niektórych szczyt kiczu, nam podobało się bardzo

Do Virpazaru dostaliśmy się z lotniska pociągiem. Nie jest to bardzo skomplikowane i wcale nie potrzeba fatygować się po przylocie na główny dworzec kolejowy w stolicy Czarnogóry. Po opuszczeniu strefy przylotów z pewnością będziecie mocno zapraszani do skorzystania z usług taksówkarzy. Co więcej- wszyscy będą Was gorąco zapewniać, że stacji kolejowej w okolicy nie ma, albo że nic się na niej już od dawna nie zatrzymuje. My jednak zapewniamy, że znajduje się tam mała- wręcz wyglądająca na nieczynną- stacyjka kolejowa (mapka z lokalizacją stacji we wpisie praktycznym: tutaj), gdzie zatrzymuje się całkiem sporo pociągów jadących do Baru. Planując zwiedzanie wioseczki Virpazar sprawdziliśmy godziny odjazdu pociągów na stronie kolei czarnogórskich https://www.zcg-prevoz.me/search, trzeba wybrać jako startowy przystanek aeroport. Po średnio przyjemnych przygodach, jakie w przeszłości zafundowały nam błędne informacje podawane przez Balkanviator, popędziliśmy łapać pociąg nieco z duszą na ramieniu. Od stacji dzieliło nas jakieś 100 m, gdy niebezpiecznie blisko rozbrzmiały sygnały pędzącego pociągu. “Chyba nie zdążymy… Cóż, za jakieś dwie godziny pojedzie kolejny”– pogodziliśmy się z losem dość zgodnie. Jakie było nasze zdziwienie, gdy motorniczy widząc nas objuczonych bagażami pomimo wszystko zatrzymał się, otworzył drzwi do najbliższego wagonu, poczekał chwilę i pozwolił nam wspiąć się na pokład z drugiej strony stacji. To się nazywa mieć szczęście i trafić na uprzejmych ludzi. Rozsiedliśmy się wygodnie, ocierając pot zalewający twarz. Po paru minutach pojawił się konduktor. “Virpazar?- upewniliśmy się – Da, Virpazar! How much? – Dva euro…” To kwota, jaką zapłaciliśmy za dwie osoby i ok. półgodzinny przejazd z lotniska do Virpazaru. Robi zdecydowaną różnicę do ceny za przejazd taksówką. I bardzo Wam polecamy taki sposób na dotarcie do tego malowniczego miejsca.

Virpazar– garść informacji.

Virpazar przystań
przystań w Virpazarze

Virpazar w przewodnikach przedstawiany jako miasto, w rzeczywistości jest malutką wioską. Jeśli jednak chodzi o obsługę turystyczną czarnogórskiej części jeziora, jest najważniejszy. Z Virpazaru można pojechać starą drogą wzdłuż wybrzeża: zarówno na północ- w kierunku Rijeki Crnojeva- jak i na południe. W Virpazarze przede wszystkim można zarezerwować rejs po jeziorze Szkoderskim (alternatywne miasteczko, skąd startują łodzie to np. Vranjina).

Virpazar
taki rejs to sama przyjemność

Virpazar sam w sobie nie oferuje wielu atrakcji turystycznych. Jest tam kilka całkiem przyzwoitych konob z nieobszernym, ale smacznym menu, w którym królują ryby słodkowodne i szczególnie warty uwagi węgorz. Jest kilka centrów informacyjnych, które okazują się bardziej centrami reklamowymi biur podróży. Jest stary turecki most nad kanałem prowadzącym do jeziora. Jest też górujący ponad wszystkim pomnik partyzantów i czynu zbrojnego, upamiętniający wydarzenia z czasów wojny.

most Virpazar
most turecki
Virpazar pomnik
pomnik partyzantów i czynu zbrojnego

Znajduje się tam również twierdza Besac wybudowana w XVI-tym wieku. Niedawno odrestaurowana dumnie stoi na wzgórzu ponad wsią. Niestety, nie dostaliśmy się do niej z powodu prac technicznych wykonywanych przed wysokim sezonem, dlatego zamieszczamy jedynie zdjęcie z oddali.

Besac Virpazar
twierdza Besac

Wszystkie istotniejsze miejsca można obejrzeć raptem w ciągu godziny i w zasadzie na tym historia zwiedzana Virpazaru się kończy. Ale to nie wszystko. Virpazar skusił nas zobaczeniem piękna jeziora Szkoderskiego z bliska, podczas rejsu łódką wycieczkową. Naprawdę warto- polecamy!

Rejs po jeziorze Szkoderskim.

Jezioro Szkoderskie jest zdecydowanie warte odwiedzenia. Status Parku Narodowego chroni niezwykłą historię oraz bujną i niepowtarzalną przyrodę nieodłącznie związaną z tym miejscem.

Virpazar

virpazarNa zapoznanie się z nim z bliższej perspektywy wyruszyliśmy właśnie z Virpazaru. Zorganizować taki rejs nie jest trudno. Wybór ofert zarówno na miejscu, jak i w internecie jest ogromny. My zdecydowaliśmy się wynająć łódź firmy Golden Frog (http://www.skadarlakecruise.com). Kusiło nas mocno obserwowanie ciekawych gatunków ptaków wodnych, a firma ta  ma w środowisku birdwatcherów dobrze wypracowaną renomę.

goldenfrog VirpazarJeśli natomiast chodzi o ceny, to każdy operator ma swój cennik- do zdobycia przez kontakt mailowy lub po prostu w sieci. z Golden Frog wyruszyliśmy w rejs o 6.00 rano- im wcześniej, tym lepiej- bo ptaki są najłatwiej widoczne i bardzo aktywne o tej porze dnia. Zapewne wczesna godzina spowodowała to, że na łódce byliśmy tylko my, Ivana- młoda, ale bardzo rezolutna przewodniczka i kapitan. Za 3.5-godzinną wycieczkę zapłaciliśmy 75€ i były to bez wątpienia dobrze wydane pieniądze.

golden frog Virpazar
Ivana i kapitan

Birdwatching na jeziorze Szkoderskim.

Jezioro Szkoderskie jest ptasim sanktuarium– jednym z najpopularniejszych nie tylko w Europie, ale i na świecie. Żyje i gniazduje tu ok. 280 gatunków ptaków, z których wielka trójka to : rybitwa białowąsa, kormoran mały i prawdziwy symbol jeziora- poszukiwany namiętnie przez birdwatcherów pelikan kędzierzawy.

rybitwa Virpazar
rybitwa

Ten ostatni- jeśli chodzi o Europę- gniazduje tylko na jeziorze Szkoderskim, na jeziorze Prespa w Macedonii i w Delcie Dunaju. Jest dość trudny do zauważenia i obserwacji- zrywa się do lotu, jeśli tylko poczuje się zaniepokojony. Pakując się porankiem na łódź cieszyliśmy się, że jesteśmy w niewielkim gronie. Ptasie obserwacje są najbardziej udane w ciszy. W głębi serca liczyliśmy na spotkanie z pelikanem kędzierzawym a Ivana, po skonsultowaniu z nami, co szczególnie nas interesuje poprosiła kapitana o obranie kursu na zakątki, w których to duże ptaszysko może się znajdować. Załoga Golden Frog na ptasich stanowiskach zna się naprawdę bardzo dobrze. Popłynęliśmy w kierunku bagien i terenów zalewowych, gdzie prawdopodobieństwo spotkania pelikana było największe. Po drodze widzieliśmy wiele rybitw, perkozów dwuczubych i różnych gatunków i kaczek.

perkoz Virpazar
perkoz dwuczuby
perkozy Virpazar
perkozia rodzinka- pisklęta mają paskowane upierzenie, kiedy się zmęczą odpoczywają na grzbietach rodziców

W trzcinach głośno koncertowały niepozorne trzcinniki, barwne wąsatki i szare łozówki. Nie brakowało majestatycznych czapli oraz kormoranów, które nie cieszą się zbytnią estymą ze względu na swoją żarłoczność.

trzcinniak Virpazar
Trzcinniak

Towarzyszą one jednak często pelikanom, wspólnie okupując miejsca najlepsze do polowania na ryby. To był jasny sygnał, że nasz cel może być niedaleko… Intuicja nie zwiodła Ivany i po kilkunastu minutach ujrzeliśmy króla jeziora- samca pelikana odpoczywającego po porannym polowaniu. Gdy uciekł, kapitan skierował łódź i popłynęliśmy z nadzieją, że przyjrzymy się mu raz jeszcze.

pelikan Virpazar
pelikan kędzierzawy w towarzystwie kormoranów- na taki widok liczyliśmy i się udało!

pelican VirpazarPelikan kędzierzawy jest jednym z największych i najcięższych ptaków latających. Szerokość jego skrzydeł w locie może dochodzić do nawet 3-ech metrów. Charakterystyczna błona pod jego dziobem jest tak rozciągliwa, że może pomieścić 13 litrów wody. Wbrew opiniom nie służy do przechowywania schwytanych ryb, lecz jest pomocna w ich łowieniu. Nie tylko my byliśmy szczęśliwi z tego spotkania. Nasza przewodniczka stwierdziła, że nie widziała go już od dawna i to był jeden z najbardziej udanych rejsów na pelikany, jakie odbyła. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś ptaki te były powszechne w prawie całej Europie. Niestety, polityka przekształcania terenu i usuwania trzcin z jezior oraz całe mnóstwo mitów na temat tego zwierzęcia przyczyniły się do jego prawie całkowitego wyginięcia.

Virpazar pelikan
pelikan z kolegą kormoranem

Szkoderscy rybacy jeszcze do niedawna uważali go za szkodnika niszczącego łowiska i bezlitośnie tępili. Dziś pelikan kędzierzawy jest pod ścisłą ochroną i na szczęście, ci sami często rybacy poszukują go wspólnie z turystami na wodach jeziora. Oprócz ptaków w jeziorze spotkamy liczne żółwie, płazy oraz mnóstwo ryb wyskakujących ponad taflę wody. Królują karp i węgorz. Bogate wody przyciągały ludzi i zachęcały do osiedlania się na brzegach jeziora. Rybackie wioski, rozsiane w wielu miejscach przyciągają swoją urokliwą zabudową i położeniem. Niewielki Karuc, położony na północy jeziora, jest najlepszym tego przykładem. Bardzo trudno dostępny z lądu, najlepiej podpłynąć pod niego łodzią. Znajdziecie tam mnóstwo starych domów, niektóre z nich sklecone na wodzie oraz piękne, porośnięte wierzbami nabrzeże. Co ciekawe, wielu ludzi ciągle żyje z tradycyjnego rybołóstwa. Golden Frog pływa i tam- koniecznie rozważcie rejs do takich zakątków!

rybak Virpazar
wielu ludzi do dziś utrzymuje się z rybołóstwa

Twierdza Lesendro.

Oprócz wiosek znajdziecie na jeziorze kilka ciekawych miejsc historycznych. Jednym z nich jest twierdza Lesendro, która dla Czarnogórców jest naprawdę ważna i darzona szczególnym sentymentem.

lesendro Virpazar
twierdza Lesendro widziana z oddali

Mieści się ona w pobliżu nowego mostu, a wybudowana została w XVIII-tym wieku. W przeszłości miała chronić ujście rzeki Moracy. Z racji swojego położenia była obiektem ciągłych walk z Turkami. Lubił w niej przebywać sam Piotr II Njegos- bohater czarnogórski. Napisał w niej nawet kilka swoich słynnych prac. W 1843 r. pod nieobecność garnizonu twierdza została zajęta przez tureckich najeźdźców. Jej utrata tak zdenerwowała i zasmuciła Piotra II, że w języku czarnogórskim utarło się powiedzenie: “cierpieć, jak pan na Lesendro”. Czarnogórcy używają go do dziś na określenie wielkiego, nieodżałowanego smutku. W 1878 r. twierdza wróciła pod panowanie czarnogórskie, do dziś możemy podziwiać jej pozostałości.

Monastyr Kom.

Brzegi i wyspy Jeziora Szkoderskiego to także miejsca budowy wielu monastyrów. Część z nich to znane i często odwiedzane jak np. Vranjina, Moracnik i Starcevo Gorica. Jest też mniej znany monastyr Beska i dwa imponujące monastyry Brchely. Na jeziorze znajdziemy też trudniej dostępny monastyr Kom, który wybudowany został na jednej spośród wielu wysepek.

monastyr Kom Virpazar
monastyr Kom z oddali

Otaczają go bagna i dość gęste zarośla, a łódź może dobić jedynie do maleńkiego, ciągle modernizowanego nabrzeża. Monastyr Kom zamieszkuje tylko jeden mnich- opat Chryzostom– i czasem pomocnicy, zwłaszcza członkowie jego rodziny. Nie zawsze można odwiedzać to miejsce, wielu przewodników celowo nie pokazuje go turystom, ponieważ nie potrafią oni zachować powagi i nie mają stosownego stroju. Dzięki Ivanie mogliśmy się dostać do środka i zapoznać historią tego ukrytego miejsca.

Kom Virpazar
Po lewej stronie wizerunek Archanioła Michała trzymającego miecz i ostrzeżenie, że jeśli masz nieczyste serce, oręż może przebić Cię na wskroś
virpazar Kom
po przekroczeniu bramy nic złego nam się nie stało- widać mamy dobre serca 😉

Kom został zbudowany w latach 1415-1427 przez Durda i Lezha Crnojevica. Był nieodłącznie związany z historią księstwa Zeta- ogłoszono go centrum duchowym od razu po swoim założeniu. Cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia NMP przez pewien czas była siedzibą Metropolity Zeta ale ciągłe zagrożenie tureckie sprawiło, że utrzymanie tam metropolii okazało się niemożliwe. Pod koniec XV-tego wieku mnisi przenieśli się z Kom do Cetyni, tworząc tam jedno z najważniejszych dla czarnogórskiego prawosławia miejsc. Kom powoli tracił pierwotne znaczenie… W latach swojej świetności monastyr prowadził politykę w pewnej mierze autonomiczną. Do dziś zachowały się listy świadczące o jego mocnych kontaktach z Wenecjanami stacjonującymi w nieodległej Szkodrze i Kotorze. Jeszcze w 1470 r. ozdobiono go pięknymi freskami, które możemy w formie niezmienionej oglądać do dziś.

cerkiew Virpazar
wejście do cerkwi- na ścianie frontowej pozostałość fresków- wewnątrz kategoryczny zakaz robienia zdjęć, nawet bez lampy

W 1478 r. upadł pobliski zamek Żabljak, co oznaczało już bezpośrednie zagrożenie również dla klasztoru. Wtedy właśnie przeniesiono najcenniejsze skarby do Cetyni, a klasztor ponownie i jeszcze mocniej stracił na znaczeniu. W 1520 r. był jeszcze zamieszkały, ale w XVII i XVIII-tym wieku popadł w zapomnienie. Od XIX-tego wieku rozpoczęło się jego przywracanie do świetności. Pomimo burzliwych dziejów do dziś monastyr Kom pozostaje istotnym dla Czarnogórców centrum duchowym. Dzisiaj możecie zwiedzić w większości oryginalne zabudowania klasztorne.

Monastyr Kom Virpazar
monastyr Kom

monastyr Kom VirpazarWznoszą się one na wzgórzu wapiennym, a z przystani można tam podejść wygodną ścieżką bacznie obserwując otoczenie, żeby nie wpaść w jedną z niezliczonych, pajęczych sieci. Klasztor był warowny, pozostałości murów są oryginalne, a brama odrestaurowana. Na terenie kompleksu mieści się jednonawowa cerkiew, oraz osobny kompleks budynków z dzwonnicą, mieszkaniami mnichów, kuchnią i refrektarzem.

Virpazar widok z monastyru Kom
z monastyru Kom rozciągają się wspaniałe widoki na jezioro Szkoderskie

W cerkwi oprócz fascynujących fresków znajdziemy jeszcze coś, co stanowi o jej wyjątkowości. Są to cztery płyty nagrobne. Dwa z nich należą do Aleksego i Giurgiu Crnojeviców– książąt Zeta, bezpośrednio związanych z historią klasztoru. Obok znajdziemy grób ich syna, Stefana i jego żony. Ten ostatni jest najcenniejszym. Spoczywa w nim Maria Kastrioti– albańska księżniczka i ukochana siostra największego bohatera Albanii- Jerzego Kastrioti Skanderbega. Jej historia, to historia politycznego mariażu, który przerodził się w wielką miłość. Jest to historia sojuszu, który wstrząsnął imperium tureckim. Dzieje Skanderbega napewno jeszcze pojawią się na naszym blogu- starczy powiedzieć, że człowiek ten przez 25 lat skutecznie walczył z całą turecką potęgą. Małżeństwo jego siostry pomogło mu uzyskać wsparcie słowiańskich władców Zety i nawiązać bliskie stosunki z serbskimi i czarnogórskimi wielmożami. Co ciekawe, dziś na fali sztucznie budzonej niechęci albańsko-czarnogórskiej (lub ogólnie slowiańskiej), nie chce się pamiętać o tym sojuszu, a Maria pozostaje osobą nieco zapomnianą. Płyta jej grobu jest najpiekniejsza w Kom, zdobiona motywami kwiatowymi i geometrycznymi, zwieńczona napisem “płyta księżniczki Marii”.

Kom Virpazar
Czarnogórsko na maksa- portret Piotra II Njegosa, dwugłowy orzeł i dewocjonalia- obok była też tabliczka z zakazem rozmów o polityce na terenie monastyru

Okolice Virpazaru, którym warto poświęcić chwilę.

Po odwiedzeniu monastyru Kom nasza wycieczka zmierzała już do końca, ale jezioro jest tak wielkie, że nie starczyłoby tygodni na wizytę we wszystkich jego zakamarkach. Ivana wyciągnęła z koszyka poczęstunek przygotowany przez jej mamę- pyszne pączki prigranice, dżem z morwy i wiśni oraz domowy ser. Delektując się śniadaniem powoli zbliżaliśmy się do zabudowań Virpazaru. Popołudnie poświęciliśmy na spacer drogą wiodącą na południe.

Virpazar punkt widokowy
punkt widokowy usytuowany pomiędzy Virpazarem a Godinje

Wzdłuż niej ulokowały się liczne wioski rybackie. Naszym celem była najbliższa- Godinje. To stara wieś, położona ok. 4 km od Virpazaru. Słynie z doskonałych, domowych produktów, które zakupić można bezpośrednio od gospodarzy. Rakija, wino, oliwa, miody i dżemy są tam wystawiane na straganikach przed wieloma gospodarstwami. Jakość w porównaniu ze sklepowymi nieporównywalna. Nie brak w Godinje zabytkowych domów i pamiątek z przeszłości. Dotrzeć tam można wygodną, asfaltowa drogą z której rozpościerają się niesamowite widoki na jezioro.

Hordy pająków.

Godinje Virpazar
bagniska w okolicy Godinje

Nie tylko droga do Godinje spokojnie mogła by zagrać w horrorach. To samo tyczy się choćby ścieżki do wspomnianego wyżej monastyru, czy każdego dowolnego miejsca w okolicy Virpazaru. Tak olbrzymiej ilości pająków krzyżaków, wijących swoje sieci dosłownie wszędzie, nie widzieliśmy w żadnym innym miejscu!

pajak Virpazar

pajak Virpazar
w okolicach Virpazaru było ich miliony

Każdy krzew, drzewo i trawa były przez nie po prostu opanowane. Sieci z lokatorami osiągają imponujące rozmiary i zobaczycie je rozpięte nawet nad drogą, zaczepione o rosnące na poboczach drzewa. Jeśli ktoś się boi tych stworzeń, cały czas odnosił będzie wrażenie, że coś po nim spaceruje…

motyl Virpazar
…ale na szczęście nie brakuje też barwnych motyli

Wracając do tematu Godinje, być może usłyszycie o plaży, która warto odwiedzić. Naszym zdaniem daremny wysiłek- “plaża” jest malutka, a dostać się tam wyjątkowo niełatwo. Ścieżynkę odnajdziecie 2 km za wsią, lecz konieczna jest precyzyjna mapa, bo zejścia prawie nie widać w terenie. No i te pająki… Chyba lepiej pospacerować po wsi, być może uda się Wam przekonać rybaków, by przewieźli Was na wyspę Grmozur.

virpazar Gmozur
wysepka Grmozur

Ta widoczna z drogi wysepka pełniła w przeszłości dość przytłaczającą funkcję. Założono na niej w XIX-tym wieku więzienie dla przeciwników politycznych Mikołaja I. Działało ono w latach 1878-1912. Osadzano w nim osoby nie umiejące pływać i takich samych strażników. Podobno, gdyby ucieczka któregoś więźnia się powiodła, strażnik miał odsiedzieć za niego resztę wyroku. Udaną ucieczkę zanotowano tylko raz- dwóch więźniów przepłynęło jezioro na drzwiach od celi. Więzienie na krótko wróciło do swojej funkcji w czasach marszałka Tity, obecnie jest już tylko budynkiem- muzeum. Jeśli dysponujecie rowerem lub samochodem można i warto odwiedzić źródło Radus. Znajduje się ono 5 km od Godinje i jest jednym z kilkunastu podwodnych źródeł krasowych zasilających jezioro. Źródła takie są tu zwana oka. Radus jest najgłębszym z nich- mierzy ok. 60 m głębokości, co przy średniej głębokości jeziora dochodzącej do 5-7 m jest wartością imponująca.

Kemping w okolicy Virpazaru.

lodki Virpazar
stare, zapomniane łódki niedaleko Zabes

Na zakończenie polecamy pole biwakowe, gdzie się zatrzymaliśmy. Camp Virpazar (http://campvirpazar.com/) znajduje się w miejscowości Zabes, nieco ponad kilometr od Virpazaru. Za 5€ od osoby/noc dostaniemy doskonale wyposażone pole z pełnym dostępem do elektryczności, ciepłą woda i czystym węzłem sanitarnym. Gospodarz jest miłym, czuwającym nad wygodą i bezpieczeństwem podróżnych człowiekiem. Mile widziani wszyscy kempingowcy: z namiotem, czy też jeżdżący kamperem. W Zabes oprócz tego znajdziemy kilka winnic, które można odwiedzić i zdegustować znakomitego Vranaca i nie tylko.

jezioro szkoderskie virpazar
piękna przyroda- to znak charakterystyczny tego miejsca