valbona pass

Góry Przeklęte po albańskiej stronie.

valbonaValbona i dolina o tej samej nazwie, przez którą przepływa lodowaty, turkusowy potok jest jednym z najbardziej znanych miejsc w Górach Przeklętych. Tu z resztą na określenie tych gór używa się również nazwy: Alpy Albańskie. Chyba jak najbardziej słusznie, bo góry mają charakter mocno alpejski tyle, że krajobraz kulturowy i przyrodniczy jest znacznie mniej przekształcony niż w tych jedynych, prawdziwych Alpach.

valbona
mieszkańcy Valbony na spacerze

Cała dolina chroniona jest w obrębie Parku Narodowego Valbona i obok Parku Narodowego Theth stanowi o sile wartości przyrodniczej gór w Albanii Północnej. Dolina Valbony bywa często stawiana w opozycji do Theth w śmiesznych licytacjach: „co lepsze?”. Naszym skromnym zdaniem warto odwiedzić obydwa te miejsca. Idealnym sposobem na zapoznanie się z oszałamiająca przyrodą obu dolin jest przejście szlaku z Valbony do Theth prowadzącym przez przełęcz Qafa e Valbones (Valbona Pass). Wrażenia niezapomniane. Łącznie z dreszczykiem emocji…

Valbona.

Nasze pierwsze wrażenia z Doliny Valbony zawarliśmy też w poprzednim wpisie. Niestety, dość napięty grafik sprawił, że skupiliśmy się na górnej części doliny, całkowicie odpuszczając region Dragobi. Jednak i w samej Valbonie jest co oglądać, a przede wszystkim jest którędy spacerować. Wygodna droga wiodąca dnem doliny daje poczucie bliskiego obcowania z przyrodą.

Valbona
Valbona
valbona
rzeka Valbona

Natychmiast dopadnie Was błogie uczucie relaksu i odprężenia. Ta sama, idealnie gładka asfaltówka narzuca jednak natrętną myśl, że już w niedalekiej przyszłości miejsce to zostanie zalane przez dzikie tłumy. Sami z pewnością będziecie zadawać sobie pytanie: czy tak wyglądało nasze Zakopane zanim pojawiła się tam cała infrastruktura? Valbona sama w sobie nie posiada jakiegoś jednoznacznie określonego centrum.

valbona
jeden z tradycyjnych domów w dolinie Valbony

Jest za to punkt informacji turystycznej, dawna nieczynna już dzisiaj szkoła i sporo hoteli i pensjonatów. Praktycznie każdy z nich oferuje możliwość rozbicia namiotu na przyległych do budynków podwórkach (rzecz jasna opcja płatna). Tym samym nie musicie martwić się, że nie nie znajdziecie tam miejsca na kemping. W miejscowości prosperują trzy knajpki i sklepik z odrobiną podstawowych artykułów. Pojawiły się też turystyczne niemalże kombinaty- jak np. hotel Fusha e Gjesë (na końcu drogi asfaltowej)- namiętnie odwiedzane przez wycieczkowiczów prowadzonych wskazówkami z przewodnika Lonely Planet. Na tym koniec. I w sumie bardzo dobrze. W takie miejsca nie przyjeżdża się by oglądać efekty nadmiernej industrializacji.

valbona

valbonaPóki co Valbona wydaje się być spokojna i niezatłoczona. Nie spotkaliśmy zbyt wielu ludzi zarówno w dolinie, jak i na szlaku do Theth.

Bunkry i stary spichlerz.

valbona
bunkier

Szukając w dolinie Valbony miejsc związanych z działalnością ludzką (a niekoniecznie turystyczną) z pewnością przyglądać będziecie się dość licznym bunkrom. Albania była nazywana krajem bunkrów z racji paranoi Envera Hodży. Dyktator tak obawiał się inwazji na swój kraj, że nakazał budowę kilkudziesięciu tysięcy takich obiektów po całej Albanii. Ich rozmiary są różne- od jednoosobowych, do mogących pomieścić kilka nawet czołgów. Do dziś pozostało tych konstrukcji dość dużo, choć wcale nie tak łatwo je zauważyć. Systematycznie są rozbierane, przebudowywane z myślą o innych zastosowaniach lub zwyczajnie niszczeją wraz z upływem czasu.

valbonaW Valbonie jest ich sporo. Wiele ulokowano przy drodze, co na pewno Was ucieszy, jeśli uważacie to za podróżniczą ciekawostkę. Znacznie ciekawszy, a do tego całkiem ładnie położony jest stary spichlerz (wiele tekstów mówi, że jest to dawny młyn- sami nie mamy pewności). Liczy sobie ponad 200 lat i jest chyba najlepszym przykładem budownictwa tradycyjnego w okolicy.

valbona
spichlerz w Valbonie

Znajdziecie go między Valboną, a przysiółkiem Rilindja. Jeszcze do niedawna można było przeprawić się do niego mostkiem. Niestety, trafiliśmy na moment gdy był zerwany. Tak, czy inaczej bardzo podobało się nam jego położenie.

Valbona, jako baza wypadowa na górskie szlaki.

valbona
malownicze widoki w Valbonie

Magnesem przyciągającym do Valbony są bez wątpienia otaczające ją góry. I to jakie góry! Samo patrzenie na nie jednocześnie zachwyca i trochę przeraża. W najbliższej okolicy wytyczono ok. 200 km szlaków górskich o różnym stopniu trudności. Czasy, kiedy za wytyczanie i znakowanie tras zabierały się zagraniczne fundacje bazujące na wiedzy ekspertów, którzy Gór Przeklętych na oczy nie widzieli na szczęście już minęły. Obecnie nad wytyczaniem szlaków pracują głównie miejscowi skupieni wokół organizacji TOKA i pani Catherine Bohne- amerykanki co prawda, ale mocno związanej z Albanią. Catherine od 2009 roku mieszka w Valbonie i administruje stroną http://journeytovalbona.com, która stała się z biegiem czasu kopalnią wiedzy o dolinie. Nad udostępnieniem i znakowaniem szlaków pracują też ludzie z AKZM– Narodowej Agencji Terenów Chronionych. Profesjonaliści w każdym calu. Pomimo tego nie spodziewajmy się właściwego dla Szwajcarii, Niemiec czy Wielkiej Brytanii poziomu utrzymania szlaków i zabezpieczenia ratowniczego. Są one nadal dzikie, w sporej swojej części bardzo wymagające, ale zdecydowanie piękne i fascynujące. Z Valbony mamy do wyboru m.in.:

  • szlak na Złą Kolatę,
  • klasyczne przejście na Maja e Rosit,
  • wymagająca pętlę wokół Maja e Thatë,
Koman Valbona
Maja e Thate
  • z drugiej strony: rozbudowane szlaki w masywie Maja Cet-Harushes,
  • bardzo długi, obliczony na dwa lub trzy dni szlak do Theth przez Qafa e Drocles,
  • szlak podnóżem masywu Maja e Zhapares,
  • dla doświadczonych i wymagających górołazów szlak na Maja e Jezerces, przez Qafa Lugut Valit– jednak jego oznaczenia pozostawiają wiele do życzenia, a poziom trudności jest naprawdę wysoki!
  • jest wreszcie klasyczne przejście do Theth przez Rrogam i Qafa e Valbones, które sami przeszliśmy i opiszemy poniżej:

Szlak Valbona -> Theth.

Słowem wstępu: szlak ten nie jest wymagający i bardzo dobrze wytyczony. Fizycznie poradzi sobie na nim każdy, nawet grubas z odrobiną samozaparcia (znamy z autopsji ;)). Waszą uwagę chcemy zwrócić jedynie w przypadku, gdy macie lęk wysokości i wiecie, że na przepaścistych i odsłoniętych odcinkach mogłoby się zakończyć atakiem paniki. Weźcie to pod rozwagę! Nie jesteśmy profesjonalistami i teraz już doskonale wiemy, że trasa ta nie jest tak trudna, jak ta np.: przez Orlą Perć, ale nie jest też tak łatwa, jak beskidzkie ścieżki.

Jest to tzw. szlak klasyczny do doliny Theth wiodący z Valbony przez przełęcz Qafa e Valbones (1759m n.p.m.). Uchodzi za jeden z łatwiejszych w tamtej okolicy. Jednak pomimo etykiety łatwości jest szlakiem mocno sezonowym, więc poza okresem czerwiec- wrzesień mogą pojawić się na nim utrudnienia. Zimą jest niedostępny i zamknięty o czym informuje np. drogowskaz w Rrogam. Sądzimy, że całkowita długość szlaku oscyluje w granicach 20 km, jeśli mamy na myśli początek w połowie doliny Valbony i koniec w okolicach kościółka w Theth. Drogowskaz w Valbonie wskazuje 9 km i taką samą liczbę podaje ten w Rrogam- oddalony od niego o kilka kilometrów 😉  więc nietrudno wpaść w konsternację!

valbona Rrogam
Rrogam

Jeśli chodzi o czas przejścia dobry piechur da radę w mniej niż 8 godzin. Można też iść bardzo powoli, odpoczywać patrząc na piękne krajobrazy i zaplanować nocleg w lesie (tak, jak my 😉 ). Bardzo ważnym jest, by w okolicy przełęczy nie znaleźć się, gdy rozwijają się chmury burzowe. Burza w górach pojawia się dosłownie znikąd i bywa niebezpieczna. Trzeba mieć oczy dookoła głowy- pamiętajcie o tym!

Sielankowy start.

O 6.00 pojawiliśmy się u końca asfaltówki a zarazem w miejscu, gdzie znajduje się parking i właściwy początek szlaku do Theth. Wokół cisza i spokój. Nawet w okolicy wypaśnego hotelu nie dało się zauważyć szczególnego ruchu. Idealna pora by rozpocząć trek, o czym przekonywaliśmy się wkraczając na szerokie koryto potoku Valbona, bardzo rozległe pokryte jasnym, grząskim żwirem. Cała dolina nadal zatopiona była w półmroku, ale wschodzące słońce bajecznie oświetlało otaczające nas szczyty.

valbona
poranek na szlaku

Już po kilku minutach ścieżkę przeciął nam potok. Szczęśliwie był początek czerwca, więc można było bez przeszkód przejść go w bród. Wczesną wiosną, gdy topnieją śniegi, a woda spływa intensywnie ze zboczy strumienie łączą się w szeroką i rwącą rzekę. O przejściu do Theth można wtedy jedynie pomarzyć.

valbona
pierwsza, mała rzeczka do przekroczenia
valbona theth szlak
mała przeprawa przez górski potok

Kierując się do Rrogam przechodzić przez wodę musieliśmy jeszcze tylko raz. Nieźle! Na trasie Valbona -> Rrogam nie zyskuje się wiele na wysokości, a dopiero minięciu pierwszych zabudowań wsi pojawia się rozejście.

valbona Rrogam
Rrogam

Tam, wbrew mylącemu drogowskazowi trzeba skierować się ostro w górę. Idąc za wskazaniami drogowskazu wrócimy wprawdzie na właściwy szlak, ale zrobimy po drodze małą pętlę. Taki zmyślny fortel miejscowych, którzy pragną skierować kroki turystów do lokalnego baru. Za Rrogam szlak wkracza w las.

Rrogam Valbona Theth
szlak za Rrogam

Pomimo, że nasze tempo było niemal żółwie nadal byliśmy sami. Wkrótce zaczęli nas doganiać i wymijać pierwsi turyści prowadzeni w górę przez przewodników.

W górę, na Qafa e Valbones!

Ścieżka była tam wąska, ale bardzo wygodna. Za Rrogam doskonale czuliśmy w nogach, że zaczynamy nabierać wysokości. Po drodze mijaliśmy znowu kilka strumieni. Jednym z nich jest potok Valit– bez obaw można zaczerpnąć z niego wody na dalszą drogę. Na szlaku zaczęło się robić coraz bardziej ruchliwie. Najpierw pojawiały się albańskie koniki, mocno dociążone bagażami turystów.

valbona theth szlak
objuczone konie

valbona theth szlakWiedli je miejscowi górale. Teraz wyobraźcie sobie, jak to jest zobaczyć różową walizę na kółkach, doczepioną do konia w Górach Przeklętych. Trochę szok i niedowierzanie! Za końmi maszerowały grupy w większości emerytów z Niemiec, Francji, Skandynawii itp. Pochód zamykali przewodnicy AKZM, ciągnący niemal siłą pojedynczych ludzi, których twarze wręcz błagały o to, by ta męka się skończyła. Nam nie było żal tych ludzi, ale koni jakoś tak. I to nawet bardzo… Doskonale rozumiemy, że koń północnoalbański to zwierzę wytrzymałe i odporne. Przez lata pracowały one przewożąc produkty niezbędne do życia w górskich przysiółkach. Pomagały też uprawiać mało gościnną ziemię. Zdajemy sobie sprawę też z tego, że górale potrzebują zarobić, by przetrwać długą i srogą zimę. Jednak ciężko jest nam zrozumieć durną mentalność ludzi z Zachodu, którzy potrafią bezobciachowo władować swoje ciężary na grzbiet zwierzęcia wspinającego się w tym dość wymagającym terenie.

valbona theth szlak
ostatnie podejście przed Kafe Simoni

Gdybyśmy nie byli w stanie dźwigać naszych bagaży- które małe nie były- nie zdecydowalibyśmy się na wynajęcie konia. To się kłóci z naszymi przekonaniami. W górach jest pięknie, ale maja one też swoje wymagania. Na szlaku do Theth na szczęście spotkać można nie tylko zblazowanych ludzi. Wierzcie nam na słowo, że trafiali się piechurzy bardzo sympatyczni, którzy z przyjemnością zamienili kilka słów ale też tacy, którzy patrzyli na nas jak na górskich profanów, bo szliśmy powoli i zamiast licznika kalorii mieliśmy papierową mapę i kijek do podpierania znaleziony gdzieś w lesie 😉  Ogólnie jednak szlaku tego nie można póki co nazwać mocno uczęszczanym, a to przecież najpopularniejsza w tych górach trasa! Przez większość czasu byliśmy sami. Sam na sam ze wspaniałą przyrodą, dla której pojawiliśmy się w tym miejscu.

Kafe Simoni.

valbona theth szlak
ekipa Kafe Simoni

Jeszcze przed południem dotarliśmy do Kafe Simoni. Na cały kompleks składa się kilka szałasów i prostych wiat, gdzie rozlokowała się kafejka prowadzona przez Pjetera, jego żonę i kilku znajomych. Całkiem nieźle porozumiewają się po angielsku. W pobliżu mini-baru szumi źródlisko potoku, który po kilku kilometrach zamienia się w rzekę Valbonę. Kiedy tam dotarliśmy pod zadaszeniem odpoczywali Niemcy i Holendrzy. Ostatnie wolne miejsce znajdowało się tuż obok górali, którzy prowadzili konie. W zasadzie nie potrzeba znać języka, bo spojrzenia potrafią wiele powiedzieć. Pjeter przyjmując nasze zamówienie niesamowicie ożywił się na słowo „Polonia”. Zanim na naszym stoliku pojawiły się porządne śniadania, w pierwszej kolejności wjechały dwie 50-tki śliwkowej raki, mocno schłodzonej w pobliskim strumieniu.

valbona Theth szlak
ekologiczna lodówka na piwo i napoje w Kafe Simoni

Toast wzniesiony z góralami był niesamowicie pokrzepiający. Potem pojawiła się grillowana kiełbasa i góralski ser, sałatka warzywna, kawa, herbata z kolejną wkładką. Nie planowaliśmy opuszczać tego miejsca zbyt szybko tym bardziej, że odpoczynek zapowiadał się w nim naprawdę miły. Gdy reszta gości wyszła na dalszą część szlaku Pjeter i ekipa znaleźli czas na chwilę rozmowy. Razem obserwowaliśmy, jak część turystów zwyczajnie wsiada na konie, które dotąd szły luzem(!). A więc tak to zdobywa się przełęcze, a może i szczyty w Górach Przeklętych. Oburzające, ponieważ w dalszej drodze napotkaliśmy wracających z Theth górali i żaden z nich nie jechał wierzchem, lecz maszerował obok konia… Gdy mięśnie w naszych niewyćwiczonych nogach nieco odpoczęły nadszedł moment, żeby wyruszyć dalej. Boss z Kafe Simoni podszedł do nas kolejny raz ze słowami: „this is from the house” wręczając nam tym razem po zimnym piwku i życząc powodzenia w dalszej trasie. Tak więc Albania to nie tylko niesamowita przyroda, ale też bardzo życzliwi mieszkańcy. Takich gestów się nie zapomina!

valbona theth szlak
spojrzenie na dolinę Valbony z wysokości

Dreszcz emocji na przełęczy.

Za Kafe Simoni zaczyna się bardziej wymagający etap szlaku. Trzeba pamiętać o uzupełnieniu wody przed dalsza drogą. Najpierw minęliśmy miejsce biwakowe za którym rozpościera się łąka, a za nią mały kocioł, w którym zbiega się kilka żlebów. Pomimo czerwca leżał tam jeszcze śnieg i to w dużej ilości!

valbona theth szlak
pomimo czerwca na wysokościach śniegu wciąż sporo

Z tego kotła wiedzie także inny szlak prowadzący na Maja e Jezerce, ale to wyjątkowo wymagająca ścieżka. Patrząc na ogromną przestrzeń i strome, wysokie zbocza aż kręci się w głowie.

valbona theth szlak
w tym miejscu znajduje się odejście na szlak wiodący na Maja e Jezerces

Przeszliśmy płatem śniegu i wkroczyliśmy na ostatnie przed przełęczą podejście. Składa się ono z szeregu małych zakosów. W tym miejscu zyskuje się sporo na wysokości, jednak ścieżka staje się też coraz bardziej wąska. Potem przecięliśmy pierwszy, stosunkowo jeszcze łatwy żleb. Ciągle pokryty był zbitym śniegiem, więc porządne górskie buty to podstawa na tym szlaku!

valbona theth szlak
ostatnie kilkadziesiąt metrów do przełęczy

Zakosy się skończyły, a ścieżka biegła wzdłuż ściany skalnej pod szczytem Maja e Valbones w lewo (na zachód). To w tym miejscu okazało się, co lęk wysokości może zrobić z człowiekiem. Ten odcinek szlaku nie jest długi, lecz dość eksponowany i przepaścisty. Stres pogłębił się, gdy dotarliśmy w jeszcze bardziej ryzykowne- naszym zdaniem- miejsce. Był nim piargowy żleb, nadal pokryty śniegiem, z bardzo niestabilnym, miałkim podłożem pod pokrywą śnieżną. Trzeba tam bardzo uważać!

valbona theth szlak
krótki odcinek, który napędził nam „trochę” stresu

Do dziś zastanawiamy się jak są w stanie pokonać go konie 😉 ? Z opowieści przewodników wynika, że część ludzi zwyczajnie tam przenoszą na własnych ramionach. Mamy pewność, że osobom nieobytym z górami na pewno zrobi się słabo, gdy zobaczą to miejsce i ziejącą pod nim przepaść na własne oczy.

valbona pass
patrząc w dół żlebu, po którym wiedzie szlak

Przeszłam po nim trzykrotnie: najpierw sama, potem bez ciężkiego plecaka po Marcina i ostatni raz prowadząc go z objawami silnej paniki na drugą stronę. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy byłabym w stanie tego dnia postawić na tej ścieżce nogę raz jeszcze… Dość przytłaczające uczucie. Za tym żlebem robi się już znacznie łatwiej, a przełęcz  Qafa e Valbones jest na wyciągnięcie dłoni.

valbona theth szlak
po przejściu wyeksponowanego odcinka robi się zdecydowanie lepiej

Stamtąd pierwszy raz spojrzeliśmy z wysokości w kierunku Theth. Cudowny widok! Pozostał nam krótki trawers po dość kruchych skałach i zaczęliśmy schodzenie.

valbona Theth szlak
pierwszy widok na dolinę Thteh po przejściu za przełęcz
valbona Theth szlak
zejście z przełęczy Qafa e Valbones w kierunku Theth

Z Qafa e Valbones do Theth.

Początkowo szliśmy przez tereny podobne do naszej kosodrzewiny, ale już wkrótce weszliśmy w jeden z najpiękniejszych bukowych lasów, jakie widzieliśmy w życiu. Był to matecznik symbolu Albanii – orła. Oprócz niego żyje tu kilkaset innych gatunków ptaków i ssaków chronionych w PN Theth. Miejsce jest tak piękne, że postanowiliśmy w nim odpocząć po nieco stresujących doświadczeniach. Wkrótce trafiliśmy na maleńkie pole biwakowe położone przy kafejce, znajdującej się w połowie drogi od przełęczy do Theth. Mini-bar bardzo podobny do Kafe Simoni, ale już cichy i opuszczony przez turystów.

valbona theth szlakByło tam tak pięknie, że odpuściliśmy sobie pościg i postanowiliśmy rozbić namiot. Nocą słyszeliśmy, jak las żyje a rankiem, po wyjściu z namiotu podziwialiśmy wspaniały, górski wschód słońca. Zdecydowanie warto było.

valbona theth szlak
poranna pobudka z mega widokami

Ok. 8.00 ponownie wyszliśmy na szlak. Mijaliśmy piękne górskie hale, zanim ponownie zaszyliśmy się w cieniu bukowego lasu.

valbona theth szlak
widok na Okol z prześwitu w bukowym lesie
valbona theth szlak
hale na zboczach niedaleko Theth
valbona maja arapit
Maja Arapit- robi wrażenie!

valbona theth szlakStamtąd do Theth było już bardzo blisko, ale jednak bardzo stromo. Dlatego też najfajniejszą i mniej męczącą opcją jest kierunek Valbona->Theth a nie odwrotnie 😉 Dotarliśmy do miejsca gdzie szlak Peak of Balkans– towarzyszący nam do tej pory- odbija w kierunku Qafa e Pejës i górskiej granicy z Czarnogórą.

valbona theth szlak
zapomniana wiata tuż przed Theth
valbona theth szlak
droga do Theth- jedyna, asfaltówki póki co brak

My obraliśmy trasę na Theth i zaczęliśmy schodzić dalej, na dno doliny. Zostało kilka ostatnich kilometrów kamienistą, wyboistą drogą i wreszcie dotarliśmy na miejsce. O wrażeniach i spostrzeżeniach z malowniczego Theth już niebawem…

%d bloggers like this:

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close