Epoka, która przemija. Wspomnienia z Theth.

Theth- mekka turystyczna w Północnej Albanii.

Wspomniane Theth to zaledwie mała wioska położona w malowniczej kotlinie, z której pną się ku niebu imponujące szczyty Alp Albańskich. Jednym z nich jest Maja e Boshit, wyrastający z dna doliny rzeki Shalë na 1600m. Ponad półtora kilometra stromych, wapiennych skał! Pozostałe góry są nie mniej wyniosłe.

theth
panorama z kościółkiem z drogi do Kulli

Turyści docierają tu m.in. ze Szkodry lub z Valbony, pokonując po drodze stosunkowo łatwą przełęcz Qafa e Valbones. Przyroda tam jest naprawdę malownicza i wprawia w zachwyt. Czujesz się, jakby z każdej strony otulały Cię góry. Wydajesz się być małym i nic nieznaczącym wobec ich ogromu.

theth
potężne ściany skalne sięgają wiele setek metrów ponad dno doliny

Wielu turystów ucieka do Theth w poszukiwaniu dzikości i autentyczności, która- niestety- powoli opuszcza także tę wioskę. Pomimo wszystko, letnie wieczory nadal wypełnia świerszczowa symfonia z szumem górskiej, lodowatej rzeki w tle. W okolicach nie brak miejsc, które zapewniają spokój i obcowanie z przyrodą niemal sam na sam, bez męczących tłumów. Jedno jest pewne- im wyżej nad dolinę, tym bardziej dziko. Długo, bo do końca lat 90-tych XX wieku Theth uchodziło za jedną z najbardziej niedostępnych i dziewiczych miejscowości w Europie. Nie do końca jest to prawdą. Faktem jest, że miejsce było i jest mocno odizolowane, bo drogi prowadzące do doliny nie są w najlepszym stanie. Obecnie Theth jest niestety całkiem skomercjalizowanym i dalekim od aury tajemniczości miejscem.


Edith Durham- królowa albańskich górali.

Edith Durham Theth
23- letnia Edith Durham

Jako jedna z pierwszych, zaczęła Theth rozsławiać Edith Durham. Ta pochodząca ze szkockiej rodziny, jednak urodzona w Londynie w 1863 roku podróżniczka i członkini Królewskiego Towarzystwa Antropologicznego, była wielką fascynatką Bałkanów. Po pierwotnym okresie fascynacji Serbią i Czarnogórą, skupiła się na Albanii i to z tym krajem jest najczęściej kojarzona. Światową sławę przyniosła jej książka “Wysoka Albania”, która do dziś pozostaje nieocenionym studium antropologicznym górali północnoalbańskich. Durham większość materiałów do niej zebrała właśnie w Theth i okolicach, pozostając tam w latach 1905-1909. Zmarła w Londynie, w listopadzie 1944 roku. Na dwa tygodnie przed dniem, w którym Albanię zalała fala komunizmu.

edith durham theth
pomnik poświęcony Edith Durham

Jakie Theth jest dzisiaj?

Od czasów Edith Durham jednak wiele się zmieniło. Pierwszą stację turystyczną w Theth otwarto już w 1937 roku. Czasy komunizmu nieco zmniejszyły rolę tej miejscowości, jednak od około 15 lat wraca ona z impetem na mapę największych atrakcji w Albanii.

theth
pocztówkowy widok z Theth

Niestety, mocno wpływa to na poziom jej autentyczności. W sezonie przebywa w wiosce ok. 500 turystów każdego dnia i rzecz jasna liczba ta będzie tylko wzrastać w przyszłości. Niewielu mieszkańców zostaje w Theth na zimę. Większość przenosi sie do miejscowości położonych niżej już w październiku. Bywa, że zimą wioska jest zupełnie odcięta od reszty świata. Niektóre budynki są tu ciągle piękne- w stylu północnoalbańskim. Zbudowane są z kamienia i nieraz pokryte gontem, ale jak grzyby po deszczu wyrastają domy dopasowane pod turystów.

theth
zabudowania w Theth

Miejscowi nadal są serdeczni, gościnni i pomocni, jednak zauważyliśmy, że “psują” ich pewne zachowania zwiedzających. Prawdziwy przełom nastąpi, gdy  zakończy się wielka inwestycja, jaką jest położenie nawierzchni asfaltowej od przełęczy Qafa e Terthore, aż do Theth. Wtedy dolina rzeki Shalë i Theth staną się powszechnie i łatwo dostępne, a z forów znikną zapytania: “czy można tam dojechać toyotą yaris…?” Wieś tę warto odwiedzić zatem jak najprędzej. Miejsce to ma wiele zalet przyrodniczych i kulturowych. W przyszłości będzie prawdopodobnie tak popularne, jak nasze Zakopane, a ma to swoje plusy i minusy…

Na co zwrócić uwagę będąc w Theth?

->Kościół z przewodników, prospektów i pocztówek.

thethBudynek, który stał się ikoną Theth i jego symbolem. Kojarzy go każdy, który wieś odwiedził lub wizytę ma w planach. Jest to franciszkański kościół rzymskokatolicki. Schodząc trasą wiodącą z przełęczy dzielącej Theth od Valbony bryła świątyni widoczna jest już z daleka. Została ona wybudowana w 1892 roku, a w 1917 ojciec Shtjefen Gjecovi zorganizował w jej wnętrzu szkołę, w której nauczano w języku albańskim. Placówka została oficjalnie uznana w 1921 roku, ale musiała zakończyć swoją działalność w czasach komunizmu. Wtedy też nastąpiła dewastacja kościółka i zamieniono go w lecznicę. Jego obecna forma jest zasługą remontu sponsorowanego przez emigrantów pochodzacych z Theth. Obecność kościoła dziwi niektórych, kojarzących Albanię jako kraj muzułmański. Pamiętajmy że północ tego kraju, zwłaszcza wsie w górach zamieszkane są w większości przez katolików. Albania jest krajem religijnej tolerancji i różnorodności, dzięki temu do dziś cieszymy się widokiem zarówno kościołów, jak i cerkwi i meczetów.

->Kulla- wieża odosobnienia.

kulla Theth
Kulla z Theth w całej okazałości

Kolejnym- arcyciekawym według nas- budynkiem w Theth jest Kulla, czyli z albańskiego: wieża. Ta w Theth wybudowana została na prywatnej ziemi należącej do Nikolla Koceku. Nierozerwalnie wiąże się z nią tradycja albańskiej zemsty krwi: gjakmarria. O zwyczajach tych napisano już wiele. Obecnie rozpala ona żądne wrażeń głowy turystów oraz dziennikarzy z Zachodu. Mówi się o niej w tonie barbarzyńskiej sensacji, albo dla pokazania zacofania kulturowego Albanii. A kim my jesteśmy, żeby oceniać te zwyczaje i kulturę? Jest to wysoce krzywdzące dla samych Albańczyków, którzy niejednokrotnie staraja się uświadamiać o tym turystów.


Kanun i gjakmarria:

kulla theth
zwróćcie uwagę na charakterystyczne okna u szczytu kulli- łatwo z nich strzelać, lecz nie łatwo strzelić do kogoś ukrytego za takim “frengji” (strzelnicą)

Tradycja ta istniała i istnieje po dzisiaj. Nie ma jednak w sobie nic z romantyzmu właściwego czasom i opisom z epoki Edith Durham. Zwyczaj ten opiera się na regułach zawartych w niepisanym kodeksie (Kanun) ukształtowanym w XV wieku na terenach kontrolowanych przez księcia Leke Dukagjiniego. Takie reguły i kodeksy tworzyły się przez wieki w Europie: na Bałkanach, w Rumunii, we Włoszech, na Korsyce. Kształtowały się też na północy: w Szkocji, Irlandii oraz w wielu innych regionach, nie tylko naszego kontynentu. Kanun został spisany w XX wieku przez ojca Shtjefena Gjecovi. Obejmował on wiele zapisów dotyczących organizacji i reguł życia codziennego. Regulował też kwestie poważniejsze, jak np. odpowiedzialność majątkową, dziedziczenie, czy wreszcie osławione prawo zemsty rodowej (gjakmarria). Z tradycją tą mocno walczyły władze, najpierw Albanii międzywojennej, a później również komuniści. Nic więc dziwnego, że dziś zapisy tego kodeksu postrzega się w społeczeństwie w sposób dość mocno wypaczony. Uważa się je powszechnie za zacofanie i barbarzyństwo. W czasach historycznych zemsta nie zawsze musiała kończyć się w sposób krwawy. Bardzo często porozumiewano się na gruncie odszkodowań majątkowych. Honor był dla górali wszystkim, ale umiano znaleźć odniesienie materialne dla wyrządzonych szkód. Jeśli dochodziło do zemsty krwawej, to mogła ona trwać pokolenia- to prawda. Część rodzin w Albanii pielęgnuje spory tak zadawnione, że już mało kto pamięta o ich powodach. Szacuje się, że współcześnie obyczaj wciąż ma wpływ na życie kilku tysięcy Albańczyków. Jednak jako turyści nie szukajmy sensacji, ani nie obawiajmy się o bezpieczeństwo zwiedzając północną część tego kraju. Historie śmierci turystów w Albanii mają podłoże bardziej kryminalne i mogły wydarzyć się w każdym innym kraju na świecie. Słynna sprawa zabójstwa pary czeskich turystów z 2015 roku miała tło wyraźnie rabunkowe. Z Kanunem i gjakmarrią łaczy ją jedynie fakt oddania się ojca mordercy do dyspozycji rodziców zabitej dwójki. Więcej ciekawostek o albańskiej zemście rodowej przeczytacie tu: https://www.focus.pl/artykul/zemsta-rodowa-ta-zniewaga-krwi-wymaga?page=1


Kulla w Theth miała nieco inne przeznaczenie niż te bardziej znane, z rejonu Mirdite. W tych drugich uciekinierzy ukrywali się czasem przez całe, pozostałe życie. W Theth oskarżony członek społeczności mógł liczyć na 15 dni azylu. W tym czasie rodziny- przy pomocy mediatorów- starały się dojść do porozumienia. Oczywiście zdarzały się sytuacje wyjątkowe, gdy czas pobytu w kulli się wydłużał. Mimo pewnych spotkanych na blogach negatywno-lekceważących opinii o tym miejscu sądzimy, że jest ono zdecydowanie warte odwiedzenia! Praktyki te nieodłącznie związane są z całym rejonem północnej Albanii i zwyczajnie warto wiedzieć, gdzie się jest. Wieża jest przykładem jednego z dawnych stylów budowy. Wysokie budynki z małymi oknami ułatwiały przetrwanie najazdów, a także były wygodniejsze w czasie surowych zim. W wieży zobaczymy niewielką, ale ciekawą ekspozycję przedmiotów codziennego użytku z rejonu Theth, a na piętrze dodatkowo kolekcję zdjeć mieszkańców wsi oraz kilku bywalców wieży. Znajduje się tam fotografia delikwenta, który dostąpił tego wątpliwego zaszczytu kilkukrotnie.

kulla theth

Spójrz górom w błękitne oko.

-> z Theth do Nderlysaj.

blue eye theth
Blue Eye

Jeśli chodzi o atrakcje przyrodnicze w rejonie Theth, to każdy znajdzie coś dla siebie. Jest tu sieć szlaków górskich po Parku Narodowym Theth, łącznie z klasyczną trasą do Czarnogóry przez przełęcz Qafa e Pejës (dość wymagająca i stroma dla niewprawionych; zalecane pozwolenie na przekroczenie granicy).

theth
nieco po prawej od środka zdjęcia znajduje się przełęcz Qafa e Pejes- brama do Czarnogóry

Jest kilka jaskiń, dedykowanych osobom z pewnym doświadczeniem. Jest wreszcie trasa stosunkowo łatwa, prowadząca do północnoalbańskiego Błękitnego Oka (Blue Eye) i na niej się skupimy poniżej. W Albanii znajdziemy co najmniej dwa obiekty o takiej nazwie. Najbardziej znanym jest źródło krasowe na południu kraju, niedaleko Sarandy. Blue Eye w Górach Przeklętych takim źródłem nie jest. To małe jeziorko wraz z wpadającym do niego wodospadem. Oba miejsca łączy uroda i cieszący oko lazur wody. Jest położone w pobliżu miejscowości Nderlysaj. Trasa z Theth do tej atrakcji liczy sobie około 9 km. Marsz można rozpocząć w dowolnym miejscu w Theth, należy się jedynie kierować na południe, drogą wiodącą przez wieś. Idealną porą jest wczesne rano- pierwszą część marszu można wtedy pokonać w chłodzie poranka.

theth prokletije
naokoło Theth rozpościerają się imponujące masywy Gór Przeklętych- widok z trasy do Blue Eye

My na szlak zeszliśmy spod Kulli i bardzo polecamy tę opcję. Ważne jest, by trzymać się wtedy lewego brzegu rzeki. Drogowskazy są, ale w niewielkiej ilości. Zdecydowanie pomaga dobra mapa lub aplikacja dla piechurów (maps.me). Pierwszym celem, który możemy odwiedzić po drodze jest wodospad Grunas. Koncentruje się tam sporo osób, jako że jest to najłatwiej dostępna atrakcja w okolicach Theth. Ciekawym i dość rzadko odwiedzanym miejscem jest natomiast kanion Grunasit.

grusanit theth
wąwóz Grusanit

Fascynujące miejsce, w którym nurt rzeki Lumi i Thëtit wtłacza się między strome, wapienne klify. Nad wąwozem przerzucono dość solidny, drewniany mostek, z którego można podziwiać turkusową wstęgę wody z wysokości ok. 30 m. Mostek nie jest łatwy do znalezienia- tak samo, jak ogólnie ścieżka po lewej stronie rzeki.

grunasit Theth
ścieżka wiodąca do Blue Eye po lewej stronie rzeki często ginie w gęstych zaroślach- konieczna jest dobra nawigacja

Będąc na mostku można wybrać dwie opcje na dotarcie do Błękitnego Oka. Możemy w dalszym ciągu trzymać się szlaku po lewej stronie rzeki, choć nie jest on dobrze oznaczony i jest zwyczajnie dłuższy. Można również przekroczyć mostek i trafić na główną drogę- łączącą Nderlysaj  i Theth- biegnącą prawą stroną rzeki. Po prawej stronie zdecydowanie łatwiej o złapanie podwózki, drogą tą jeżdża busy. Cena przejazdu wyniesie około 5-8€. Kontynuując marsz miniemy po pewnym czasie małą elektrownię wodną, a obok niej maleńki sklepik. Asortyment niewielki, ale ceny zdecydowanie imponujące!

-> z Nderlysaj do Blue Eye (Pusi i Zi Ose Syri i Kaltër).

Potem droga zawiedzie do Nderlysaj, ulokowane na wypłaszczonym terenie. Tuż przed wioską trzeba przeskoczyć mały potok, przy którym mieszczą się pozostałości starego młyna.

nderlysaj theth
łąka z młynem wodnym tuż przed Nderlysaj

Tuż za nim wzrok natrafia na cmentarz za próchniejącym płotem. Pojawiają się też tradycyjne zabudowania i stare drzewa morwowe.

nderlysaj theth
cmentarz w Nderlysaj

Jest też szansa spotkać mieszkańców. Nie znaliśmy ani jednego (oprócz dziękuję) słowa po albańsku, ale ludzie uśmiechają się w jednym języku. Gościnnym gestem zostaliśmy zaproszeni do podjedzenia owoców morwy. Był to kolejny raz, kiedy przekonaliśmy się o życzliwości Albańczyków i ich niekłamanej ciekawości przybysza. Chętnie pozują do zdjęć, choć nie można zapomnieć o kulturze i należy zapytać o zgodę.

nderlysaj theth
mieszkańcy Nderlysaj
nderlysaj theth
mieszkanka Nderlysaj podczas zbiorów owocu morwy

Trasa odtąd biegnie wzdłuż potoku Lumi i Zi. Z Nderlysaj odcienek około kilometra w kierunku Blue Eye dostępny jest również dla samochodów terenowych. Droga jest kamienista i nic nie chroni przed palącym słońcem.

nderlysaj theth
droga do Blue Eye

Później wchodzimy w las, a droga zamienia się w węższą ścieżkę. Szlak zaczyna piąć się do góry. W kilku miejscach znajdują się lekko uciążliwe skalne stopnie. Potok Lumi i Zi towarzyszy nam cały czas w dole, po lewej stronie.

nderlysaj theth
Nderlysaj widziane ze szlaku do Blue Eye
nderlysaj theth
droga do Blue Eye zaczyna piąć sie w górę po minięciu wioski

Tuż przed samym Blue Eye czeka nas zejście po drabinkach. Jesteśmy u celu. (Gdybyście kontynuowali marsz tym szlakiem, wywiódłby on Was na przełęcz Qafe e Terthores). Po zejściu z drabinki przechodzimy przez mostek rodem z bajki. Ale to tylko pozory.

syri i kalter theth
na ostatniej prostej do Błękitnego Oka

Miejsce jest dość malownicze i mogłoby być jeszcze bardziej atrakcyjne, gdyby nie zostało zawłaszczone przez sąsiadów. Mamy swoje zdanie odnośnie samowoli  budowlanej w miejscach ciekawych przyrodniczo. Dodatkowo dochodzi aspekt pewnej, wzajemnej niechęci “restauratorów”- co daje się odczuć- a my nie chcemy znaleźć się w centrum sąsiedzkiej wojenki. Przemykamy dołem, po drodze odmawiając zaproszeń na piwo. Spędziliśmy tam parę kwadransów obserwując wodospad i sami będąc obserwowanymi przez właścicieli knajp. W jeziorku można popływać, lecz woda jest bardzo zimna, ale doskonale przejrzysta. Fajne miejsce, warto się wybrać- z Theth nie jest tak bardzo daleko. Ewentualnie w drodze powrotnej (tą samą trasą) można złapać marszrutkę, co uczyniliśmy my sami, bo po kilku sezonach spędzonych w Szkocji bałkański upał nas po prostu obezwładnił.

blue eye theth
piękno Błękitnego Oka uchwycone w długim czasie naświetlania

Ciekawostka:

w marszrutce

Wracając z Blue Eye w kierunku Theth byliśmy tak ubici upałem, że bez wahania zatrzymaliśmy pierwszy nadjeżdżający w kierunku Theth bus. Rzecz jasna, nie mógł jechać nigdzie indziej, niż do Theth, lecz zadaliśmy to oczywiste pytanie: “Theth? Ok??”. W odpowiedzi otrzymaliśmy od kierowcy przeczący ruch głową. Nastąpiła krótka konsternacja… skoro nie do Theth, to dlaczego nie rusza dalej tylko patrzy na nas i czeka? Ponowiliśmy pytanie, ten sam gest, lecz tym razem z odsunięciem bocznych drzwi przez jednego z pasażerów. Hmmmm… uiściliśmy opłatę i wtedy olśniło nas wspomnienie akapitu z któregoś z przewodników czytanych przed wyprawą do Albanii. Może się zdarzyć, że spotkacie sie z tym samym gdzieś w w tym kraju i wiedzcie, że ruch głową na boki, który w naszej kulturze uchodzi za zaprzeczenie lub odmowę, jest tam potwierdzeniem i znaczy “tak”! 😀


Epoka, która odchodzi…

theth
góral północnoalbański w (częściowo) tradycyjnym stroju

W taki sposób zatytuowaliśmy ten wpis. Teraz pora odnieść się do tego subiektywnego stwierdzenia, które nasunęło się po pobycie w Theth i skromnym zagłębieniu w zawiłości kulturowe regionu Północnej Albanii. Czas pędzi nieubłaganie. Za jakiś czas samotny pobyt nad Blue Eye będzie marzeniem, szlaki w tej okolicy zapewne zaroją się od turystów, a w Theth na dobre zagości się komercja, czego oznaki zauważylismy już teraz. Na wielu forach czytaliśmy opinie Polaków, że Theth już jest sprofanowane i że nie pojawią się tam oni już nigdy więcej. Że to już nie to samo Theth, co kiedyś…  Coś w tym jest, choć nie nosimy w sobie aż tak kategorycznej niechęci. Z przyjemnością rozbilibyśmy nasz namiot w którymś z przydomowych sadów jeszcze nie raz. Pokolenia, które dorastają w obecnych czasach stawiają na wzorce kreowane za Zachodzie Europy i w Ameryce. Z Północnej Albanii znikają tajemnicze- wręcz mityczne- zaprzysiężone dziewice, próbuje się także wykorzenić z góralskiej świadomości istnienie Kanunu i “nawrócić” ich na cywilizowane zasady wspołżycia w społeczności. Zleca się władzom Albanii walkę z zemstami rodowymi argumentując tym samym, że z takimi zachowaniami nie ma miejsca dla nich w Europie i UE. Zmienia się też nastawienie mieszkańców do turystów. Wiadome, za turystami idą pieniądze i szansa na lepsze warunki bytowe w tym trudnym terenie. Możecie się spodziewać, że zamiast informacji o jagnięcinie, czy koźlinie z grilla na kolację dostaniecie zapytanie, czy aby nie macie uczulenia na gluten? Czy jesteście wegetrianami? Był to trochę szok dla nas. Niektórzy gospodarze w Theth bardzo stawiaja na opinię i zadowolenie gości. Nawet za bardzo. Po dotarciu na miejsce z Valbony po cichu marzyliśmy o prawdziwym, pasterskim jedzeniu. W zamian za to na stole wylądowało coś, co miało być sosem na specjalnie zamówienie turystów z Australii. A’la francuski sos w Górach Przeklętych? (Prawie) da się zrobić. W tym miejscu chcemy podkreślić, że nie mamy żalu do Albańczyków, że tak się dzieje. Mamy żal do ludzi galopujących bezmyślnie przez Świat. Że usiłują oni bezpardonowo przekształcać otoczenie pod swoje wymagania. Miejsca tak specyficzne, jak Północna Albania zasługują na szacunek i przynajmniej elementarną wiedzę, kto nas gości. Nasz niesmak przypięczętowały komentarze wspomnianych ludzi z Antypodów, że jest beznadziejnie drogo w tej… Bułgarii! Inną kwestią jest to, że w Theth ceny osiągają już zachodnioeuropejskie pułapy. Na to też musicie być przygotowani. Tak wygląda znak czasów. Historie z Theth opisane przez Edith Durham powoli przykrywa mgła przeszłości. Coś się kończy, coś się zaczyna. Tym bardziej warto pospieszyć się z wizytą w tym miejscu i zdecydowanie tuż przed, lub tuż po głównym sezonie turystycznym. Jeszcze jest czym się cieszyć i wytrwali odnajdą tę autentyczność, po którą mozolą się wiele kilometrów.

Garść informacji praktycznych.

-> dojazd do Theth:

Jeszcze kilka słów na temat osławionego dojazdu do Theth. W sieci pojawiają się relacje, które wręcz namawiają do przejazdu ze Szkodry autami osobowymi z niskim zawieszeniem. Nie do końca jest to dobry pomysł. Do wsi prowadzą w zasadzie dwie drogi. Lokalna przez Nicaj -Shosh jest w zasadzie nie warta uwagi, chyba że dysponujemy pojazdem przystosowanym do naprawdę wymagającego terenu. Zwykły samochód terenowy może nie dać rady, zwłaszcza po deszczach. Stan tej drogi jest dramatyczny. Znacznie częsciej jest wybierana SH21 przez Boge. Ze Szkodry do Boge wiedzie asfalt, ale dalej zaczyna się trudny odcinek, zdecydowanie polecany dla samochodów terenowych i wysoko zawieszonych furgonów. Jeśli nie dysponujecie takimi pojazdami, lepiej sobie odpuścić i wybrać sie tam transportem zorganizowanym. Droga wymaga wysokich umiejętności, jest dość wąska i prowadzi na sporym odcinku brzegiem przepaści. Mijanka z samochodami jadącymi z naprzeciwka może być kłopotliwa. W przypadku awarii elementów zawieszenia pomoc może być bardzo utrudniona, wręcz niemożliwa. My wracaliśmy busem, który zajechał po nas do naszego miejsca kempingowego. Można bez obaw zdać się na pomoc miejscowych. Wskażą oni czas i miejsce odjazdu busa kierującego się do Szkodry. W Szkodrze pomoca służy informacja turystyczna przy Rondzie Demokracji. Cena takiego przejazdu to 10€ od osoby/ w jedną stronę.

-> gdzie nocowaliśmy:

W Theth mieści się kilkanaście pensjonatów urządzonych w domach miejscowych. Ceny za nocleg: od 10€/za noc/za pokój, ale zazwyczaj są co najmniej dwukrotnie wyższe. Można tez rozbijać się z namiotami przy pensjonatach. Tak zrobiliśmy my. Cena za pobyt na polu namiotowym przy pensjonacie Pal Rupa wynosiła: 3 euro/za osobę/za noc. Właścicielka posiada spot Wi-Fi, za dodatkową opłatą można zamówić śniadanie, późny obiad i zrobić pranie. W cenie miejsca na polu namiotowym mieliśmy dostęp do bardzo prostej, ale wyposażonej w prysznic i WC łazienki. Jest też w Theth publiczne pole namiotowe, ale słabo wyposażone i często okupowane przez “rozrywkowych” turystów. Zanim wejdziecie do czyjegoś domu, dobrze jest zdjąć obuwie. W Albanii zwraca się na to uwagę i często dostaniecie plastikowe klapki do założenia.

-> zakupy w Theth:

Jeśli chodzi o wyżywienie to w Theth- wbrew temu co podaja niektóre strony- znajduje się sklep spożywczy. Arsontyment dość ograniczony, ale ceny względnie niskie. Można też zakupić w nim kartusze wbijane. Mieści się w pobliżu nowego, nieczynnego pawilonu informacji turystycznej i przystanku busów. Nie sposób go przeoczyć. Jest też kilka knajpek z bardzo podstawowym menu. Goście najczęsciej stołują się w domach, w których wykupili nocleg. Posiłek kosztuje w granicach 5-10€ za osobę.