Kruja i jej pan Skanderbeg.

zamek w Kruja Albania

Kruja to maleńkie, liczące zaledwie 15.000 mieszkańców miasteczko, jednak w kontekście historii Albanii jest jednym z tych na topie. Przez długie lata była stolicą tego kraju. Chwały dodały Kruji bohaterskie i nieustępliwe boje z imperium osmańskim. Organizatorem i przywódcą osławionych walk był jeden z najbardziej wyrazistych, ale równoczesnie ciągle tajemniczych bohaterów średniowiecza- Jerzy Kastriota, czyli Skanderbeg, jak nazywali go jego tureccy wrogowie.

Jeśli Kruja, to i Skanderbeg- tego nie sposób rozdzielić!

skanderbeg i jego popiersie w muzeum jego imienia w miasteczku Kruja w Albanii
popiersie Skanderbega

Kim był wódz, którego pamięć w historii Albanii przetrwała pięć stuleci i którego do dziś czci niemal każdy Albańczyk? Jerzy Kastriota urodził się w 1405 roku w Kruji. Był jednym z synów Jana (Gjona) Kastrioty i Vojsavy z serbskiego rodu Brankovic. Jego ojciec był albańskim możnowładcą, wywodzacym się z regionu Tropoje. Za dom obrał włości położone w rejonie Dibry. Był on oprócz tego zagorzałym przeciwnikiem Turków, jednak na skutek odnoszonych przez nich sukcesów, zmuszony był przyjąć wobec nich zależność lenną. Młody Jerzy stał się wtedy zakładnikiem zabezpieczającym lojalność swojego ojca. Trafił do Adrianopola, będącego ówczesną stolicą Turcji. Zdobył tam wykształcenie wojskowe i ogólne. Poza tym stał się jednym z bardziej cenionych urzędników wojskowych na dworze sułtana.

Jerzy staje się Skanderbegiem i rebeliantem.

powstanie ligi albańskiej w miasteczku Kruja w Albanii
rok po buncie Jerzego Kastrioty ma miejsce wielkie wydarzenie- powstanie Ligi Albańskiej

Nie do końca wiadomo, jaki był bezpośredni powód, ale w 1443 roku Jerzy zbuntował się przeciw władzy sułtana i wywołał powstanie. Oczywiście nie stało się to podczas jednej nocy- jak też czasem sugerują średniowieczni kronikarze. Pewne tajne kontakty z Wenecją, Neapolem i Władysławem Jagiellończykiem (królem Polski i Węgier) nasz bohater posiadał już na dwa lata wcześniej, nim doszło do rebelii. Bunt z 1443 roku zdaje się być niejako ich następstwem. Faktem niezaprzeczalnym jest, że Jerzy odłączył się od wojsk tureckich jeszcze przed bitwą pod Niszem. W starciu tym węgierski wódz- Jan Hunyadi- rozgromił Turków. Jerzy Kastriota wrócił wtedy do Albanii i podstępem zajął Kruję, czyniąc z niej swą stolicę. Zajął także kilka innych twierdz w centralnej Albanii i niemal z marszu wysłał posłów m.in.: do Wenecji i Dubrownika.

wielki wódz Skanderbeg jednoczy państwo albańskie w walce przeciwko państwu osmańskiemu
wielki wódz Skanderbeg jednoczy siły narodu w Lidze Albańskiej

Celem poselstwa było nie tylko zjednanie sobie sojuszników na czas powstania, ale także chęć i próba zjednoczenia pozostałych, albańskich możnowładców. Wizją Skanderbega było ogólnopaństwowe porozumienie tak możnych, jak i ludu. Udało mu się tego dokonać w roku 1444. W Alessio do ligi przystąpili niemal wszyscy ksiażęta Albanii- na czele z takimi, jak: Jerzy Arianita, Leke Dukagjin (ten sam, który ustanowił kanun), Andrzej Tophia, Teodor Musakos czy Mojżesz Komnen (Grek, ale posiadąjacy majątek ziemski w Albanii). Ligę poparł też władca Czarnogóry- Stefan Crnojevic. Orędownictwo dla Skanderbega obiecali również Wenecjanie, ale w typowym dla Włochów stylu od razu zaczęli knuć za jego plecami z Turcją, czego efektem było- jak się słusznie domyślacie- widmo zdrady.

Wódź i bohater kontra Turcja.

Skanderbeg nacierający na wojska tureckie- fresk z muzeum w Kruja
chyba nikt tak nieustępliwie nie zwalczał Turków, jak czynił to Skanderbeg

Militarne talenty Skanderbega ujawniły się bardzo szybko, gdy na czele małych, bo liczących zaledwie 8000 ludzi wojsk, rozbił armię turecką pod Dibrą. Sukces znacznego formatu, ponieważ wojska osmańskie tworzyło 25.000 wojaków. Już wtedy samorządność Albanii zyskała poparcie Władysława III Jagiellończyka (nieco poźniej przemianowanego na Warneńczyka), który zawarł w tym czasie korzystny pokój z Turcją i mógł rozdawać karty na Bałkanach. Niestety, na skutek manipulacji papiestwa pokój został zerwany, a armia węgiersko-polska poniosła bolesną klęskę pod Warną. Źródła podają, że to na tym polu bitewnym Władysław III Warneńczyk dokonał żywota. Pojawiły się też głosy, że uciekł on z bitwy aż na Maderę. Jest tam nawet tablica poświęcona Henrykowi Niemcowi, czyli rzekomo jemu samemu- bo tak Warneńczyk miał nazwać siebie po ucieczce z fatalnej bitwy. Wracając do Albanii, także i jej sytuacja pogorszyła się znacznie, na skutek praktycznie zupełnego zdominowania Bałkanów przez Turcję. Na dokładkę wyniknął równocześnie konflikt z Wenecją, wspieraną dość hojnie w swoim buntowniczym usposobieniu przez papiestwo. W obliczu takich zawirowań Skanderbeg był zmuszony ułożyć się przynajmniej z Wenecjanami. Ustępstwa terytorialne i oczywiście wysokie kwoty przekazywane dla ich państwa (papiestwu też coś skapnęło…) skłoniły Wenecjan do odstąpienia od działań przeciwko Albańczykom. Co więcej, ci sami Wenecjanie, którzy jeszcze do niedawna sprawiali kłopoty, w gorący sposób zachęcili regenta Węgier- Jana Hunyadiego- do wspólnej albańsko-wenecko-węgierskiej wyprawy przeciw Turkom. Niestety, ten ruch nie zakończył się sukcesem, a Hunyadi podczas Drugiej Bitwy na Kosowym Polu (w 1448 roku) został pokonany. Armia turecka pod wodzą Murada II wkroczyła w granice Albanii i oblężyła Kruję. Cały ówczesny zachodni świat przewidywał klęskę tego kraju. Co niektórzy zaczęli nawet dzielić skórę na niedźwiedziu i próbować oportunistycznie dogadać się z sułtanem. Niestety dla nich, a stety dla Skanderbega- za wcześnie. Wiosną 1450 roku, pod murami Kruji wojska Skanderbega rozbiły całkowicie armię turecką. Z kretesem poległo 20.000 Turków, a niedobitki zmuszone były wycofać się w popłochu. Była to jedna z największych klęsk tureckich tej epoki.

Sukces chce mieć wielu ojców.

hełm i miecz Skanderbega w muzeum w Kruji
hełm i miecz Skanderbega

Po spektakularnym zwycięstwie, dotąd jednomyślna- niczym monolit- Liga Albańska przeciwko Turkom, zaczęła rozpękać i się psuć. Dużo temu przyczyniły się osobiste ambicje Jerzego Arianity. Z drugiej strony ciężko- zupełnie z resztą zasadnie- było ufać Wenecjanom. W tej sytuacji Jerzy Kastriota, czyli Skanderbeg zaczął poszukiwać wsparcia u króla Neapolu i Aragonii- Alfonsa I. W zamian za hołd lenny król ten obiecał przysłać Jerzemu pieniądze i żołnierzy. Pieniądze nie dotarły do Albanii nigdy, a zapowiedziani żołnierze..? Cóż, przysłano kilkuset katalońskich najemników, niespecjalnie nadających się do walki, za to rwących się zawodowo do rabunku i pijaństwa. Ostatecznie umieszczono ich wszystkich w twierdzy położonej na pobliskim półwyspie Rodon. Tam też nie pomagając, ale chyba najważniejsze- nie szkodząc- przesiedzieli całą kampanię.

to tu „bawili” żołnierze katalońscy

Papiestwo się nawraca, bracia jednej idei odwracają.

Niespodziewanej pomocy udzieliło Skanderbegowi papiestwo. Nowy papież Kalikst III widział w nim wielkiego wodza na przedmurzach ziem chrześcijańskich. Komplementował go nazywając Athletae Christi, co tłumaczy się jako „Bohater Chrystusowy”. Oprócz tego, a co jest bardzo istotne: przysłał pieniądze. W tak samo zaskakujący sposób zachowały się władze Dubrownika, dołączając z Serbią w koalicję z Albanią. Sprowokowało to nieustępliwych Turków do przypuszczenia ataku prowadzonego z kilku kierunków. Najpierw uderzyli na Serbię, ale tam jednak ponieśli klęskę. Skanderberg widząc kolejne próby uderzenia wojsk osmańskich, wybłagał u swego nominalnego suzerena- króla Neapolu-wsparcie w postaci 2000 zbrojnych. Gdy to wsparcie otrzymał uderzył Beratowi na odsiecz. Turkom udało się jednak pobić armię albańską, do czego rękę dołożył Mojżesz Komnen. Zdradził on Jerzego i wraz ze swoimi siłami przeszedł na stronę najeźdźcy. Była to znacząca klęska dla wojsk Ligi Albańskiej. Zginęła tam też jedna z sióstr Skanderbega- waleczna Mamica, która dzielnie i na równi z mężczynami prowadziła oddziały swojego brata.

Turecka nieustępliwość trwa…

Ośmieleni swym sukcesem Turcy podjęli kolejną wyprawę. 70-cio tysięczna armia turecka zamierzała raz na zawsze rozstrzygnąć problem, pozbywając się Skanderbega i zdobywając Kruję. Wtedy kolejny raz dostali potężną nauczkę- w 1457 roku, wpadli na zboczach góry Tomorr w zasadzkę zorganizowaną przez znacznie mniej liczebne wojska albańskie.

żołnierze Skanderbega szykujący zasadzkę na Turków w walce na górze Tomorr
wojownicy Skanderbega wykorzystywali wiele sposobów w walce na górze Tomorr…
przerażony żołnierz turecki w walce z wojownikami Skanderbega
… by rozgromić wojska tureckie i napsuć krwi wrogim wojownikom

15.000 Turków poległo, a 5.000 poszło do niewoli. Wśród jeńców znalazł się sam wódz wyprawy: Hamza Kastriota– prawdziwy renegat. Dlaczego? Bo był bratankiem Skanderbega, na dodatek przekonwertowanym na islam. Oprócz tego Albańczycy przejęli osmański obóz. Klęska Turków była zupełna. Zwyciestwo osiagnięte siłami tylko i wyłącznie albańskimi, otworzyło Jerzemu oczy na nieudolność Zachodu i całkowity brak wsparcia z tamtego kierunku. W zasadzie trudno było mu wtedy liczyć i na króla Neapolu, i na papiestwo, i rzecz jasna- na Wenecjan. Jedynie król Bośni Stefan Tomasevic i Węgrzy udzielili mu aktywnej pomocy i nie zostawili samego na polu walki.

… i nadal dostaje baty!

Kolejny etap zmagań wyznaczył rok 1466 i ponowna wyprawa turecka, tym razem pod wodzą nowego sułtana Mehmeda II. Po zdobyciu Konstantynopola w 1453 roku turecki wódz poczuł się na tyle pewnie, że zorganizował kolejną próbę podboju Bałkanów. I kolejny raz przeszacował swoje możliwości, nie doceniając potencjału wroga. Skanderbeg ze swoimi wojskami wyszli z boju zwycięsko. Jedyne, co pozostało po Turkach, to twierdza w Elbasanie, która miała roztaczać widmo porażki w kierunku miasteczka Kruja. Można powiedzieć, że w jakimś zakresie się to udało. Skanderbeg zdecydowawszy się na wojnę podjazdową, nie unieszkodliwił twierdzy, z której za wszelką cenę próbowano pokrzyżować plany Albańczykom. Nie wystarczyło to i Jerzy odniósł w tym czasie kilka znaczących sukcesów w walce z Turkami. Tego było już za wiele dla sułtana. Zebrał potężną armię, na czele której wkroczył do Albanii i osobiście oblężył niezwyciężoną Kruję. Kolejny raz bez sukcesu… Pozostało mu jedynie pocieszyć się zdobytą twierdzą na półwyspie Rodon. Na dodatek namiestnikiem na niej ustanowił wpsomnianego nieco wyżej renegata- bratanka Skanderbega. Zdradziecki Hamza nie cieszył się długo powierzoną funkcją. Zamek został odbity Turkom przez samgeo Skanderbega, na dodatek przy poparciu floty weneckiej. Zdrajcę wkrótce dosięgła sprawiedliwość z rąk samego, albańskiego wodza. Został ścięty mieczem. Sułtan był rzecz oczywista załamany, jednak i tak postanowił poprowadzić następną kampanię w 1468 roku. Tym razem z pomocą przyszedł mu ślepy los…

Śmierć niezwyciężonego wodza. Szala przechyla się na korzyść Turkom.

Skanderbeg na łożu śmierci Kruja muzeum Skanderbega
Skanderbeg na łożu śmierci- rycina z muzeum

17 stycznia 1468 roku, po krótkiej chorobie, Jerzy Kastriota zmarł w Lezhy. Miał 63 lata. Pozostawił po sobie małoletniego syna, który z racji wieku nie mógł przejąć schedy po ojcu. Opór Albanii względem Turków jednak trwał, a przywództwo objął Leke III Dukagjin. Wkrótce zresztą pobił on siły tureckie pod Szkodrą. Potem wydająca się nie mieć końca wojna trwała, ze zmiennym dla stron konfliktu szczęściem. Kruja została zdobyta przez wojska tureckie dopiero w 1478 roku. Dziesięć lat po śmierci Wielkiego Wodza. Ostatnim punktem oporu albańsko-weneckiego była Szkodra, ale i ona upadła rok później. Nad Bałkanami zapadły mroki tureckiej okupacji, przerwane dokładnie 400 lat później- w 1878 przez połączone siły Słowian Bałkańskich, Rumunii i Rosji.

Niepokonany bohater Albanii.

Postać Skanderbega na trwałe wkroczyła w świat kultury i historii albańskiej. Po zapoznaniu się z historią tego pasjonującego człowieka, dziwić się też nie ma czemu. Jerzy Kastriota- Skanderbeg- stał się symbolem jednoczącym ludzi, pomagającym trwać im przy własnej wierze i tradycjach. Pod względem wojskowym porównywano go z samym Aleksandrem Wielkim, czy nawet Hannibalem. Pod względem politycznym udało mu się to, co wielu uważało za niemożliwe. Do dzisiaj jest bohaterem żywym i czczonym w całej Albanii, ale nie tylko w niej. Turcy po zdobyciu Lezhy otworzyli grób bohatera i rozkradli jego kości, co miało przynieść im szczęście. Nie przyniosło… Pamiętajcie o tym wszystkim zwiedzając muzeum jego imienia w Kruji, czy racząc się kieliszkiem doskonałego koniaku, produkowanego w Albanii, któremu trafiła się nazwa nawiązująca do tego wielkiego bohatera.

Kruja i jej kompaktowa starówka.

Kruja stare miasto
krujańska staróweczka
nowe miasto Kruja Albania
i nowe, nie tak piękne miasto

Dzisiejsza Kruja różni się od tej z epoki Skanderbega. Tamtejsza liczyła sobie ponad 60.000 mieszkańców, dziś to raczej senne miasteczko skupione wokół zamku i bardzo niedużej starówki. Na zwiedzanie wystarczy nam w zupełności jeden dzień. Dosłownie, kilka godzin.

  • Jak najbardziej możecie dostać się do Kruji transportem publicznym. Jeśli jesteście w Tiranie, Szkodrze, Durres, bądź Lezhe najpierw złapcie połączenie do Fushe Kruje- co oznacza: pola Kruji. W centrum tej miejscowości bez trudu namierzycie postój furgonów, które kilka razy dziennie kursują do oddalonej o 12 km Kruji. Końcowy przystanek busików znajduje się bardzo blisko zamku i starówki. Łatwy i tani sposób!
  • Autobusowy rozkład jazdy on-line: https://gjirafa.com/Autobus
sklepiki i karmy Kruja
po drodze do zamku również znajdziecie sporo sklepików i kramów

W Kruji wszystko co najważniejsze i co warto zobaczyć, znajduje się na zamku i w jego pobliżu. Sama twierdza ucierpiała przez liczne trzęsienia ziemi i na skutek działań Turków. Oryginalna zabudowa to obecnie tylko wieża i pozostałości murów w górnej części. Wśród nich ulokowało się kilka domów, mieszączących przytulne pensjonaty i knajpki.

  • W tej okolicy mieszkaliśmy my sami, dokładnie w pensjonacie Emiliano. Polecamy późny obiad (6 euro/os.) serwowany przez Gospodarzy, którym delektować się można na oryginalnych murach zamkowych, ciesząc przy tym oczy widokiem na spory kawałek Albanii. W cenę noclegu wliczone jest pyszne i obfite śniadanie i powitalny kieliszek zmrożonej raki. Miejsce godne wszelkich rekomendacji!
  • Emiliano na bookingu: https://www.booking.com/hotel/al/rooms-emiliano.pl.html

Muzeum na zamku i nie tylko.

zamek i jednocześnie muzeum Skanderbega Kruja
muzeum Skanderbega w odnowionym zamku
wnętrze muzeum skanderbega Kruja
wnętrza są bardzo zadbane i ładnie urządzone

Dolny zamek to rekonstrukcja- wykonana trochę według oryginalnych planów i trochę według wyobrażeń córki Envera Hodży- w 1982 roku. Mieści spore muzeum poświęcone Skanderbegowi, ale część ekspozycji odnosi się również do późniejszych epok. Większość z bogatego zbioru to oryginały, jedynie część kolekcji dokumentów to kopie. Kopiami niestety są też słynny hełm i szabla wodza.

hełm Skanderbega
niestety… to tylko replika

Oryginały ukradli Austriacy i obecnie są przechowywane w muzeum w Wiedniu. Strona albańska czyni starania o ich powrót do kraju, ale państwa zachodnie niechętnie rozstają się z dobrami kultury zagrabionymi innym narodom i cywilizacjom. Wstęp do muzemum kosztuje 200 ALL. Po wizycie na zamku tam polecamy skierować się kamienną uliczką w dół starówki, wstępując po drodze do muzeum etnograficznego.

ekspozycja w muzeum etnograficznym Kruja
ekspozycja w muzeum etnograficznym

To zdecydowanie najciekawszy przybytek tego typu w Albanii, mieści się we wnętrzach oryginalnego domu Toptaniego. Prezentuje sprzęty, stroje i elementy wystroju wnętrz właściwe dla Albanii północnej i centralnej od XVII-tego wieku do lat międzywojennych. Wstęp 300 ALL, warto odwiedzić .

Tureckie klimaty.

dziedziniec zamkowy Kruja
widok z zamku na dziedziniec

Kierując się dalej w dół wejdziecie między zabudowania starej Kruji. To budynki z epoki panowania tureckiego. Znajdziemy tam stary, ale odnowiony hammam– niestety zamknięty oraz wiekowy kosciół- jeszcze z czasów Skanderbega.

hammam, czyli łaźnia turecka Kruja
hammam, czyli łaźnia turecka

W chwili obecnej przemianowany na meczet, jest zarazem mauzoleum bektaszyckiego świętego Baby (ojca) Mustafy Hajji. Tam wizytę polecamy zdecydowanie. Wnętrze mauzoleum kryje nie tylko groby, ale też ciekawe zdobienia. Wstęp wolny i bez obuwia. O bektaszytach i ich podejściu do islamu napiszemy jeszcze trochę, na razie warto wspomnieć że Kruja jest jednym z najważniejszych z ich ośrodków.

meczet bektaszytów i mauzoleum Kruja Albania
w meczecie

Chodząc po starej Kruji wystrzegajcie się samozwańczych pseudoprzewodników, którzy w tym rejonie są dość aktywni. Domagają się oni pieniędzy za swe natrętne towarzystwo. Spławiajcie od razu. Lepiej wesprzeć jakimś drobnym datkiem muzyka z zamkowego dziedzińca, siedzącego najczęściej w rejonie ruin meczetu sułtana Mehmeta. Gra, tańczy i śpiewa tak, że aż się nogą chce tupać!

uliczny muzyk Kruja Albania
bez tego pana Kruja była byłaby dużo nudniejsza!

Bazar w Kruji.

bazar Kruja

Poza zmkiem warto jeszcze zobaczyć osławiony bazar. W sieci i na blogach spotka się porównywanie go do bazarów w Stambule czy Aleppo. Nie wiemy, czy autorzy byli kiedykolowiek w wymienianych miejscach, ale gwarantujemy: bazar w Kruji nie przypomina tych orientalnych w ogóle! Jest malutki- to w zasadzie jedna, krótka uliczka i jeśli można go do czegoś porównać, to bardziej do bazaru z Djakowicy. Jest on po prostu bardziej bałkański, niż orientalny.

Trafić do niego to bardzo prosta rzecz, na pewno nie zabłądzicie. Tutaj czujemy się zobowiązani dodać, że w Kruji gastronomia wyraźnie jest nastawiona na turystę, którego można karmić byle jak, bo i tak już nie wróci. Lepiej zjeść w pensjonatach obiad serwowany przez Gospodarzy, jeśli będziecie się zatrzymywać na nocleg w tym miasteczku.

Zakupy na bazarze.

Na samym bazarze dominują pamiątki wytwarzane masowo w Chinach i z tradycją nie mające nic wspólnego. Nie rozumiemy skąd taki zachwyt nad tą cepelią wśród wielu odwiedzających. Lecz nie poddajcie się- trafiają się tam też sklepy z oryginałami, gdzie np. można obserwować proces tkacki.

warsztat tkacki na bazarze w Kruji
tkalnia kilimów na bazarze

Chińszczyznę i rzeczy autentyczne odróżnicie rzecz jasna po cenie. Nam udało się wyhaczyć ciekawe miejsce, gdzie bardzo miły i znający się na rzeczy właściciel handlował oryginalnymi pamiątkami numizmatycznymi i historycznymi. Znajdziemy go schodząc ulicą w dół, po prawej stronie i mniej więcej w połowie bazaru. Wstępując do niego, od razu nabraliśmy pewności, że tam artykuły są w 100% oryginalne.

przypinki na bazarze w Kruji
kto namierzy przypinkę z Polski??
towar na bazarze w Kruji
stare, autentyczne papierośnice i cała reszta
starocie na bazarze w Kruji
to też jak najbardziej autentyczne

Tam wizytę polecamy, choć ceny oczywiście są adekwatne do wartości, ale naszym zdaniem przedmioty tam są najbardziej warte uwagi niż cała, plastikowa tandeta.

Bez precedensu! Taksówkarz oszukał sam siebie.

starówka Kruja
pora opuścić Kruję i udać się na półwysep Rodonit

Z Kruji chcieliśmy przedostać się na półwysep Rodonit. Znaleźliśmy kilka entuzjastycznych relacji z tego miejsca, jak się okazało nieco na wyrost, ale do tego dotrzemy w kolejnej części tekstu. Dostać się tam najwygodniej mając własne auto. Niezmotoryzowanym pozostaje autostop, albo opcja busa z Fushe Kruje do Bize, a stamtąd do celu pieszo lub stopem. Niestety, był to jedyny furgon w Albanii, którego kierowca i pomocnik robili wszystko, by nas nie zabrać. Powód był oczywisty- łypało na nas całe stado taksówkarzy! Próbowaliśmy nawet władować nasze bagaże do otwartego luku, ale natychmiast nam powiedziano, że miejsca nie ma i już. A było. I to sporo, zarówno w busie, jak i w luku. Gdy tylko zauważyli, że z jazdy busem zrezygnowaliśmy rozpoczęła się walka, który nas powiezie. Kiedy już skończyli kłócić się między sobą, wtedy my rozpoczęliśmy ustalanie stawki. Świetnie znaliśmy odległość do celu, więc łatwo było nam porachować, ile to może kosztować. Zwycięzca- jak się okazało- chyba nigdy wcześniej tam nie jechał i mocno nie doszacował ile to mógł skasować i przeszło mu koło nosa. Całą drogę wzdychał i próbował wyłudzić dopłatę. Mamy pewność, że i tak mu zostało całkiem spory kawałeczek marży. Może to ostudzi ich ewentualne zapędy i uświadomią sobie, że nie każdy turysta, to bezmyślny jeleń…

Półwysep Rodonit.

linia brzegowa półwyspu Rodonit
linia brzegowa półwyspu Rodonit

Sam półwysep był długi czas zamkniętą bazą wojskowa, później został zwrócony zakonnikom, którzy gospodarzyli tu przed wojną. Mieści się na nim piękny, kamienny kościół św. Antoniego z XIV-tego wieku i ruiny zamku Skanderbega.

kościół św. Antoniego Rodonit
kościół św. Antoniego
kościół św. Antoniego
wnętrze kościoła świętego Antoniego na półwyspie Rodonit Kruja Albania
nie każde świątynne wnętrze ocieka złotem

Obecnie za wjazd na teren pobierana jest opłata. Wszystko było by pięknie, no ale… obecnie teren został przekazany prywatnemu dzierżawcy. Nasze marzenie o dzikiej plaży rozwiało sie wraz z widokiem budek i plastikowych krzeseł naokoło nich. Wildcamping też nie został uskuteczniony, bo rano pojawił się jakiś chłopek i wyrecytował na jednym wydechu:

tri handrets leks, tenk ju, ju łelkom, gudbaj!

… i cóż. Zapłaciliśmy, pomimo że nawet nie znajdowaliśmy się w obrębie zarządzanych przez nich przybytków.

kamping Rodonit
okolice kampsajtu i bud z plastikowymi krzesłami

Nie chcieliśmy ryzykować zostawiając namiot i plecaki bez nadzoru w pobliżu ludzi, którzy mogą naszą odmowę traktować, jako powód do złośliwości. Szczerze to średnio się nam tam podobało. Plaża całkiem fajna, ale zaśmiecona, z bud praktycznie cały czas leci dudniąca muzyka. Nie jest tam dziko i cicho- cały czas przyjeżdżają ludzie, wycieczki, modelki z fotografami, czy pary młode na sesje zdjęciowe. Półwysep Rodonit ratuje kościół świętego Antoniego i całkiem lekki szlaczek do twierdzy Skanderbega.

szlak do twierdzy Skanderbega półwysep rodonit
szlak do twierdzy Skanderbega

I to by było na tyle. Wracaliśmy stamtąd stopem i poszło nam to lepiej, niż żeśmy się spodziewali. Oczywiście najwięcej pomogli nam zwykli ludzie, którzy na widok turysty nie zaczynają przeliczać kasy z potencjalnego zarobku. Takich właśnie życzymy i Wam, byście zawsze na nich natrafiali podczas swoich podróży!

bunkier na półwyspie Rodonit o wschodzie słońca
świtanie na półwyspie Rodonit- takie mielismy widoki z namiotu

______________________________________________________________________________

Jeśli podobał Wam się powyższy wpis i jesteście ciekawi kolejnych, zapraszamy do polubienia naszego facebook’owego fanpejżdża. Innego newsletter’a nie posiadamy. Polecamy też pozostałe wpisy z kategorii „Albania”- tam różne, być może inspirujące dla Was teksty. Dziękujemy!

Pozostałe wpisy z kategorii:https://albumzpodrozy.pl/category/albania/

%d bloggers like this:

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close