Osum- kanion deszczem i bektaszyckim bimbrem skropiony.

Nad kanionem Osum lało wprost diabelsko, a my wyściubialiśmy sine nosy spod przemoczonych peleryn sprawdzając, czy aby ta przerwa w chmurach może zapowiadać- choćby maciupeńkie- okno pogodowe. Zbocza wzgórz zasnute były woalem unoszącej się wilgoci, a z samego kanionu podnosiły się kłęby mgły. Przełom rzeczny zdawał się oddychać ciężkimi i leniwymi westchnieniami z pary wodnej….

Read more