błazenki w ukwiale Tomia Wakatobi
Indonezja - Sulawesi

Tomia- nurkowanie na Wakatobi.

Wyspa Tomia jest najmniejszą zamieszkaną ze wszystkich, które składają się na archipelag Wakatobi, ale według mnie najciekawszą nurkowo. Głównym miastem jest Waha, dokąd przypływają łodzie. Na całej wyspie jest kilka domów gościnnych, gdzie można skorzystać z noclegu. Polecam kontakt z Tomia Dive Center- pomogą załatwić łóżko nawet nienurkującym, można również we własnym zakresie pytać o takie noclegi już w porcie. Na wyspie znajduje się duży resort- zamknięty dla ludzi zewnątrz i oczywiście drogi. Goście na ogół go nie opuszczają, więc zbyt wielu turystów na wyspie nie spotkałem. Tomia oferuje sporo plaż, sam nie miałem czasu korzystać z ich uroków, ale zainteresowani na pewno znajdą coś dla siebie.

O tym, jak dotarłem na Wakatobi przeczytacie tutaj: https://albumzpodrozy.pl/jak-dotarlem-na-wakatobi/. Zapraszam!

wakatobi na mapie
położenie archipelagu Wakatobi u wybrzeży Sulawesi- wyspa Tomia oznaczona gwiazdką

Plemię cyganów morskich Bajo.

Z głównej wyspy archipelagu Wakatobi o nazwie Wangiwangi wyruszyłem na jej mniejszą siostrę nazywającą się Tomia. Łódź odpływała z przystani w wiosce, którą zamieszkuje plemię cyganów morskich Bajo. Indonezyjczycy nie traktują ich poważnie i odradzili mi zwiedzanie tego miejsca. Żałuję! Bajo są pogardzani przez miejscowych, ale dla człowieka z zachodu zobaczenie takiego miejsca na własne oczy może być niesamowitym doświadczeniem. Ludzi żyjących na morzu nie spotyka się wszędzie. Rzecz jasna należy się im szacunek i zrozumienie: są oni bardzo ubodzy i wykluczeni. Warto znać kilka słów po indonezyjsku, co ułatwi interakcję. Ale najważniejsze, o czym trzeba pamiętać to, że nie jest to ZOO, a unikatowe miejsce z normalnie odczuwającymi ludźmi! Wracając do tematu- odpłynęliśmy oczywiście z opóźnieniem, a sama łódka sprawiała wrażenie, jakby miała za chwilę się rozpaść. Na szczęście morze było jak lustro, pogoda piękna, a przejrzystość wody..? napiszę tylko, że z pokładu widziałem rafę położoną 30 m niżej.

domy na wodzie plemienia Bajo
domy na wodzie plemienia Bajo
rafy wokół Tomia
przez krystalicznie czystą wodę widać było rafę położona 30m pod powierzchnią morza

Tomia Scuba Dive- z nimi warto nurkować!

W porcie na wyspie Tomia oczekiwał na mnie dr Yudi- właściciel Tomia Scuba Dive. (https://pl.tripadvisor.com/Attraction_Review-g3526347-d3626535-Reviews-Tomia_Scuba_Dive-Wakatobi_South_East_Sulawesi_Sulawesi.html). Yudi jest Jawajczykiem, a na Tomia prowadzi praktykę lekarską. Poza tym nurkuje. Nurkuje dużo i robi to profesjonalnie. Oprócz niego poznałem w bazie jego wspólnika i trzech divemasterów: miejscowych, z doświadczeniem i doskonałą znajomością ciekawych nurkowych miejsc. To dzięki nim zobaczyłem te wszystkie podwodne cuda. Z centrum współpracował penginapan Abi Jaya, w którym miałem zapewniony nocleg i kapitalne wyżywienie. Wszystko na bardzo zadowalającym poziomie.

Cena nurkowań z Tomia Scuba Dive .

Ludzie z Zachodu kojarzą wyspę Tomia z tylko jednym centrum nurkowym: resortem typowo dla bogaczy. Ceny tam oscylowały na poziomie 500$ (!) za dwa nurkowania w ciągu jednego dnia. Tomia Scuba Dive była (w 2014r.) ich słabo znaną konkurencją. Byłem pierwszym Polakiem, który się u nich zameldował. Długo przed wyjazdem na Wakatobi odnalazłem bazę nurkową dr Yudi’ego i zachęcony jego mocno konkurencyjną ofertą ustaliłem szczegóły mojego pobytu i nurkowań. Zapłaciłem 400$ i w zamian dostałem: 10 nurkowań (w ciągu 5 dni), zakwaterowanie, wyżywienie i jeden dzień dodatkowo na zwiedzanie wyspy. Robi wrażenie znając koszty, które niesie moje hobby. Cena była owocem niewielkich negocjacji i dr Yudi oczekiwał zaliczki. Przelew do Indonezji był pierwszą taką operacją bankową w historii oddziału mojego banku, ale na szczęście się udało. Oprócz mnie w centrum mieszkał Steven z USA i jego partnerka. To on jest autorem wszystkich podwodnych zdjęć we wpisie, ponieważ ja wtedy nie dysponowałem jeszcze żadnym odpowiednim aparatem.

divemaster Andy z Tomia Dive Center
z Andym- jednym z divemasterów u doktora Yudi’ego

Tomia- najciekawsze nurkowanie na Wakatobi.

Dzień 1- Waha Bay:

Nurkowaliśmy tylko z łodzi. Cały sprzęt- praktycznie nowy- miałem możliwość wypożyczyć na miejscu, w centrum. Pierwsze nurkowanie rozpoczęliśmy na prostym podwodnym stoku, w miejscu o nazwie Waha Bay. Na 20 metrach głębokości znajduje się tam piaszczysta płaszczyzna, na niej płaszczki i mnóstwo drobnych stworzeń morskich wokół. Rafa zaczyna się niedaleko Waha i jest po prostu obłędna! Miejsce idealne na rozruszanie i totalnie łatwe. Poradzi sobie tam każdy, nawet nurek początkujący. Ogrom życia pod wodą jest wprost oszałamiający: ukwiały i zamieszkujące je błazenki, ostroboki, papugoryby, wargacze, płaszczki i wiele innych, których nie sposób zliczyć. Jeszcze tego samego dnia przenieśliśmy się kilka mil dalej, do miejsca nurkowego naprzeciw plaży Kolossoha. Tam nurkuje się wśród podwodnych grzbietów i dolinek, które zamieszkują m.in.: węże morskie i to w bardzo dużej ilości.

płaszczka
płaszczka
wąż morski
wąż morski
samotna barrakuda
samotna barrakuda

Dzień 2- Pocket i Teluk Maja:

Tym razem zanurkowaliśmy na Pocket– dość spokojnym ogrodzie koralowym. Zamieszkują go napoleony i sporo drobnych ryb. Podziwialiśmy tzw. batfish– ryby nietoperze. Po południu przyszła pora na pierwsze trudniejsze wyzwanie nurkowe- tym razem w okolicach Teluk Maja. Jest to podwodny stok z koralowcami rosnącymi na podwodnych tarasach. Miejsce jest trudniejsze, ponieważ występuje tam momentami naprawdę silny prąd morski. Dodatkowo jest on pionowy. Mnie prawie złamało płetwę i ogólnie nieźle się namachałem pod wodą. Cały czas pamiętałem, że tak zdradziecki prąd może mnie zupełnie niespodziewanie wyrzucić na powierzchnię lub ściągnąć w dół, a to mogłoby mieć nieciekawe skutki. Jedyny sposób na bezpieczne nurkowanie w tym miejscu to trzymanie się blisko ścianek, z lewej strony grzbietu.

rafa wokół Tomia na archipelagu Wakatobi
Obfitość podwodnego życia na rafach wokół Wakatobi jest fascynująca! Nic dziwnego, że ten piękny archipelag jest jednym z ważniejszych punktów na mapie Światowego Trójkąta Koralowego
rafa Tomia Wakatobi
przyczajony mieszkaniec rafy
mątwa Tomia Wakatobi
mątwa

Dzień 3- Magnifica i Dunia Baru:

Tego dnia zanurkowaliśmy przy ścianie o nazwie Magnifica. Jej podstawa znajduje się na głębokości ok. 100-120m., ale takie głębokości zarezerwowane są dla nurków technicznych i głębinowych. My nurkowaliśmy do ok. 40m. i w strefie tej napotkaliśmy niesamowite bogactwo podwodnego życia, ale też i potężne prądy morskie. Jest to jedno z nielicznych miejsc u wyspy Tomia, gdzie regularnie pojawiają się rekiny. Po południu tego samego dnia zanurkowaliśmy w miejscu, które wywarło na mnie szczególne wrażenie: Dunia Baru. Jest to podwodny, dość szeroki kanion. Z jednej strony zamknięty jest ścianą korali, a z drugiej zboczem ze sporą ilością ogromnych gąbek. Żyją tam liczne mureny, skorpeny, ryby-krokodyle, a bliżej zbocza przepiękne skrzydlice. Jako miłośnik tego typu stworzeń czułem się tam znakomicie. Do tego miejsce to ma niesamowity krajobraz. Z wielkim żalem wynurzałem się na powierzchnię, kiedy manometr pokazywał, że zapas powietrza już się kończy…

skrzydlica Tomia
skrzydlica
skorpena
skorpena
murena
murena

Dzień 4- Teluk Waiti i Barrakuda Point:

Czas na poznawanie podwodnych grzbietów. Pierwszym był znany z występowania żółwi morskich Teluk Waiti. Miejsce idealne również dla miłośników makrofotografii: całe mnóstwo ślimaków nagoskrzelnych, stożków i krewetek. I wszystkie aż się prosiły o zdjęcie. Dzień nurkowy zamknęliśmy na Barrakuda Point, gdzie- jak sama nazwa wskazuje- podziwialiśmy z bezpiecznej odległości imponująca ławicę barrakud. Te ryby potrafią być bardzo agresywne i lepiej nie zbliżać się do nich zbytnio. Szczególnie drażniąco działają na nie wszelkie błyski i refleksy, a nawet jasne i jaskrawe elementy wyposażenia nurkowego.

żółw zielony
żółw zielony
ślimak nagoskrzelny
ślimak nagoskrzelny
ławica barrakud Tomia
ławica barrakud

Dzień 5- powrót na Kolossoha i Waha:

Ostatni dzień to już spokojne nurkowania, ponownie na Kolossoha i Waha. Tym razem poznałem je z innej strony. Nurkowaliśmy na stosunkowo płytkich rafach bogatych w niezliczone ilości morskich gatunków. Wody są tam bardzo jasne a gra świateł dodaje nurkowaniom niesamowitego uroku. W taki bajeczny sposób zakończyły się moje nurkowania wokół Tomia, ale nie był to jeszcze koniec przygody z tą rajską wyspą. Tomia Scuba Dive spisali się na medal i w tym momencie mogę polecić ich każdemu z czystym sercem.

ryba z gatunku rozdymkowatych
ryba z gatunku rozdymkowatych
błazenki w ukwiale
błazenki w ukwiale

Tomia na skuterze, czyli nie samym nurkowaniem żyje turysta.

W ostatni dzień pobytu na Tomia- dla odmiany już nie nurkowy- zaplanowałem objazd po wyspie na skuterze. Wyruszyłem z Waha– największego miasteczka na wyspie, w którym jednocześnie mieszkałem. Jedyna droga stamtąd skierowała mnie na południe i po paru minutach miałem już za sobą charakterystyczne wzgórze z masztem telekomunikacyjnym. Na wysokości luksusowego resortu, o którym wspominałem wcześniej odbiłem w drogę wiodącą w głąb wyspy i otworzył się przede mną piękny widok na Pacyfik i sąsiednie wyspy Wakatobi, a zwłaszcza na Binongko. Środek wyspy Tomia normalnie porasta las lecz niestety byłem tam u końca wyjątkowo solidnej pory suchej i zamiast eksplozji zieleni krajobraz wypełniały przyschnięte i zwiędłe rośliny, które utraciły soczystą zieleń. Bądź co bądź i tak było rewelacyjnie! Dotarłem do miejscowości Tiruan na drugim końcu wyspy, a powrót zaplanowałem dla urozmaicenia trasą biegnącą jej środkiem.

drogi na Tomia
trasa przez wyspę
widok na wyspy wakatobi
widok z Tomia na Binongko

Gościnni mieszkańcy wyspy Tomia.

W małej wiosce o nazwie Tano wylądowałem na imprezie organizowanej przez mieszkańców. Okazja może zdziwić- i to mocno- niejednego Europejczyka. Lokalsi świętowali rocznicę śmierci i pogrzebu zasłużonego członka społeczności. Poustawiali stoły w poprzek drogi i chcąc nie chcąc każdy podróżny musiał się tam zatrzymać i skorzystać z zaproszenia. Poznałem tam nauczycielkę języka angielskiego z miejscowej szkoły, świetnie sprawdziła się w roli tłumacza. Informacja, że jestem gościem doktora Yudi’ego spowodowała, że atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej przyjazna. Ludzie na Tomia są totalnie serdeczni i ciekawi przyjezdnych- spędziłem wśród nich parę niesamowitych chwil. Do Waha dotarłem w porze kolacji. Nazajutrz opuściłem wyspę Tomia i wypłynąłem w kierunku wyspy Buton, którą też serdecznie polecam Waszej uwadze:

mieszkańcy wyspy Tomia podczas celebracji lokalnego święta
impreza na bogato!
spotkanie lokalnych ludzi na Wakatobi

Kilka uwag na zakończenie.

Na wyspie Tomia w zasadzie brak życia nocnego i wszelkich tego typu rozrywek. Jest kilka małych jadłodajni zamykanych już wieczorem. Nie było tam bankomatu, praktycznie nie występował zasięg telefoniczny i internet. Prąd był tylko kilka godzin dziennie. Wspinając się na wzgórze z przekaźnikiem na krótko miałem szansę złapać internet w telefonie, ale prędkość była bardzo mała. Było tam bardzo bezpiecznie.Tak samo, jak na pozostałych wyspach. Praktycznie każdy zna każdego. Same wyspy są wprawdzie mocno muzułmańskie, ale islam indonezyjski nie ma nic wspólnego z agresją czy prawem koranicznym. Można spokojnie pić piwo i opalać się w bikini-  miejscowa młodzież czyni to bez specjalnego skrępowania. Gościnni mieszkańcy pomogą w poznaniu wszelkich atrakcji wyspy. Jeśli już tam dotrzecie, na pewno się nie zawiedziecie!

ludzie na Tomia
indonezyjskie dzieci
zachód słońca
wakatobi Tomia
ostatni rzut okiem na wyspę Tomia…
%d bloggers like this: